Zadaj mi pytanie!


W związku z tym, że wkrótce planuję na blogu specjalny wpis na specjalną okazję, chciałabym, abyście w tym poście zadali mi pytanie. Nie musi to być pytanie książkowe, może dotyczyć ulubionego serialu czy muzyki, mojej osoby. Na każde odpowiem :D Czekam na pytania do 15 sierpnia, abym mogła jeszcze na nie odpowiedzieć ;)
Dzisiaj króciutko, ale mam nadzieję, że mogę na Was liczyć! 💕
Ściskam,
Ana
Czytaj dalej

Liebster Blog Award #6


Kiedy otrzymuję nominację (lub jestem zachęcona) do zrobienia tego tagu zawsze robi mi się cieplutko na sercu. Mam wrażenie, że mój blog choć troszkę nie gubi się w tej ogromnej blogosferze i cieszę się, że poprzez zadane pytania bardziej mniej poznajecie! Dziękuję bardzo Kindze z bloga In Love With Books za nominację! 
Czytaj dalej

Książkoholik w kuchni #1 Szkockie ciasteczka z "Obcej"


Dzisiaj coś nowego na blogu, ponieważ przychodzę do Was z postem prosto z kuchni. Często w książkach pojawiają się różne potrawy, których z chęcią spróbowałabym w rzeczywistości. Postanowiłam, że jako pierwsze odtworzę popularne szkockie ciasteczka z "Obcej" Diany Gabaldon. Nie będą to typowe narodowe ciastka Szkocji, ale tylko inspirowane nimi dwie wersje owsianych ciasteczek. Pierwszą z nich postanowiłam podzielić się z Wami dlatego, że podczas czytania właśnie pierwszego tomu tej serii podjadłam sobie te słodkości i od tej pory będą mi się one kojarzyć z Claire i Jamie'm. Jeżeli oprócz czytania lubicie także pokucharzyć, to zapraszam Was do zapoznania się z tymi przepisami! 

Czytaj dalej

Obca - Diana Gabaldon [99]


Twierdzisz, że lękasz się podejmować jakiekolwiek decyzje z obawy, że odbiją się one na przyszłości. To bez sensu, madame. Czyny nas wszystkich mają wpływ na przyszłość. 

Jest rok 1945. Claire Randall młoda pielęgniarka spędza z mężem wakacje w Szkocji po powrocie z frontu. Jest zafascynowana ziołami i kiedy wybiera się wraz z małżonkiem na spacer, natrafiają na kamienny krąg owiany ludowymi tajemnicami. Claire po dotknięciu jednego z kamieni przenosi się w czasie do 1743 roku. Pojawia się w świecie, gdzie cywilizacja jeszcze się nie rozwinęła, ważniejszy od życia jest honor, a niebezpieczeństwo czeka na każdym kroku. Jej angielskie pochodzenie wcale niczego nie ułatwia...  

Obca jest jedną z tych książek, po które bałam się sięgnąć ze względu na grubość i liczbę tomów kontynuacji. Jednak już od pierwszych stron dosłownie zakochałam się w tej książce i zdecydowanie nie żałuję, że po nią sięgnęłam. 

Książka już od pierwszych słów intryguje czytelnika i wprowadza w szkocki klimat. Myślę, że idealnie nadawałaby się do czytania w jesienne wieczory, ponieważ jej klimat jest iście jesienny. Przyznajmy, Szkocja nie należy do pełnych słońca państw. 

Jeżeli obawiacie się jej grubości, to zapewniam Was, że mimo siedmiuset stron Obcą czyta się bardzo przyjemnie i dość szybko. Nie zorientujecie się kiedy będziecie za połową, a wkrótce potem skończycie całą książkę. Obca wciąga czytelnika do Szkocji do tego stopnia, że marzłam na dworze, bo nie mogłam przerwać czytania, aby iść po cieplejsze ubranie. Szczególnie ostatnie 200-150 stron jest tak pełne napięcia, że ciężko się oderwać. Autorka przez całą powieść świetnie operuje plot twistami i nie pozwala, aby czytelnik się nudził. 

Claire Randall stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Może dlatego, że jest dorosła i dojrzała i nie należy do grupy Nastoletnich Irytujących Bohaterek. To niesamowicie bystra postać. Wielokrotnie ona sama orientowała się w sytuacji szybciej niż ja. Nie przypominam sobie, żebym miała wobec niej jakieś zastrzeżenia. No i Jamie... Niezwykle bohaterski, mężny, lojalny i ze szczyptą tajemniczości. Ah... Nie mogę tylko przyzwyczaić się do koloru jego włosów XD Pokochałam oboje całym swoim serduszkiem i po skończeniu książki jeszcze przez kilka dni miałam odruch, żeby wziąć książkę i nadal ją czytać, bo straszliwie przywiązałam się do tych bohaterów. A jeśli chodzi o inne postacie, to moją sympatię zdobyła także prze-kochana pani  FitzGibbons. Naprawdę wspaniała postać "gospodyni" na zamku. Teraz zdanie do osób, które oglądały 4 sezon Orange Is The New Black (bez spoilerów, spokojnie): Dougal tak bardzo kojarzył mi się z Pisccatelą, że zastanawiam się, kto gra go w serialu, jeśli nie ten sam aktor. Wszystkie postacie są tak rzeczywiste, że kiedy czytamy tę książkę naprawdę mamy wrażenie jakbyśmy byli w osiemnastowiecznej Szkocji. Wspaniałe uczucie!

Jeżeli ktoś zapytałby mnie, komu polecam Obcą, odpowiedziałabym, że każdemu. Jednak muszę też zaznaczyć, że uważam, iż nie jest to lektura odpowiednia dla osób, których odrzucają w książkach erotyczne sceny, ponieważ tutaj wiele się z nich pojawia. 

Jako uczennicy klasy matematyczno-biologiczno-chemicznej ogromnie przypadły mi do gustu opisy ziół i metod leczenia w XVIII-wiecznej Szkocji. Bez obaw! Ci, którzy nie są fanami biologii, nie muszę się obawiać, bo książka się nie skupia na tym, a opisy te nie są przytłaczające. 

Obca to niesamowicie klimatyczna powieść, w której czytelnik zakochuje się z każdym rozdziałem coraz bardziej. Jej rozmiar i kolejne tomy mogą troszkę przytłaczać, ale historię tę czyta się niesamowicie lekko i bardzo przyjemnie. Zapomniałam wyrazić swój podziw dla samej autorki, że z taką łatwością napisała 8 tomów Obcej i że tak wspaniale to zrobiła. W podziękowaniach znajduje się jedno zdanie, które totalnie mnie rozbroiło: Siadaj i pisz tak, jak uważasz, że trzeba to napisać; potem będziemy się martwić objętością. Ja tam tą objętością przestałam się już martwić. Z tęsknotą będę czekać aż znajdę czas na kolejne tomy, ale wiem, że z pewnością to kiedyś nastąpi, może nie jesienią czy zimą, bo przede mną klasa maturalna, ale kiedyś je nadrobię. Ogromnie Wam polecam tę książkę!!! Idź i czytajcie ją wszyscy! 

Ocena: 9/10

Piszcie, czy zamierzacie sięgnąć po tę książkę albo czy sięgnęliście i spodobała Wam się tak samo jak mi. Ściskam!
Ana 💕
Czytaj dalej

W obiektywie - wielki powrót


Jakiś czas temu zrezygnowałam z dodawania tutaj co miesiąc zdjęciowych sklejek. Wynikało to z tego, że zaprzestałam wtedy robić jakiekolwiek inne zdjęcia niż te na insta-relacji (mój instagram). Postanowiłam jednak wrócić do tego typu postów, bo zdjęcia uwielbiam robić i trochę pracy, żeby je skleić razem nie zaszkodzi. Posty nie będą się jednak pojawiać co miesiąc, ponieważ nie w każdym mam ich tyle, żeby się nimi z Wami dzielić, dlatego co jakiś czas będziecie mogli je znaleźć tutaj. Już bez zbędnego pisania, zapraszam na wielki powrót W obiektywie, w którym znajdziecie zdjęcia nawet z marca!




Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się podobają i cieszycie się z powrotu tego cyklu 😊 Zdjęcia petard wbrew pozorom nie pochodzą wcale z grudnia, a lipca i zostały zrobione na festynie Ogień i woda w Ełku, tak dla jasności XD 
Trzymajcie się ciepło, 
Ana 💕


Czytaj dalej

Życie Pi - Yann Martel [98]


Głównym polem bitwy o Dobro nie jest otwarta, publiczna arena, ale niewielka polanka w każdym ludzkim sercu. 

Piscine Molitor Patel jest synem właściciela zoo w Puttuczczeri. Pewnego dnia jego rodzina z wielu powodów zmuszona jest przenieść się do Kanady. W drodze na inny kontynent japoński fraktowiec, na którym znajdują sie Patelowie i ich zwierzęta, tonie. Pi, tygrys bengalski, hiena cętkowana, ranna zebra i orangutan są jedynymi ocalałymi na jednej szalupie. Z każdym kolejnym dniem pasażerów ubywa, aż w końcu pozostaje jedynie Pi i ogromny tygrys. Dryfują wiele dni po Oceanie Spokojnym, próbując przeżyć.

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego po tej książce. Pierwsze sześćdziesiąt stron poświęcone są dokładnym opisom zwierząt w zoo. Przedstawiają takie bardzo "przyrodnicze, biologiczne" spojrzenie na ich sytuację czy wiele zachowań. Mi jako uczennicy z rozszerzoną biologią nie przeszkadzało to, do czasu... W pewnym momencie wszystkie takie fragmenty okropnie mnie przytłaczały i zastanawiałam się nad odłożeniem tej książki i nie wracaniem do niej. 

Życie Pi okazało się niełatwą lekturą nie tylko na zdecydowanie przytłaczającą ilość biologii, ale również na nietypowy styl autora. Zupełnie nie przypadł mi do gustu. Był zbyt sztywny i choć pojawiały się fragmenty z humorem, nadal ciężko było mi śledzić tę historię. Tym bardziej, że początkowe strony są bardzo chaotyczne - pojawiają się liczne retrospekcje, choć ułożone raczej chronologicznie, dotyczą naprawdę wielu tematów i ciężko było mi się na tym skupić. Dodatkowo często zbyt szczegółowo, moim zdaniem, opisywano techniczne aspekty szalupy itp. Książkę tę czytało mi się okropnie ciężko także przez wydanie, które ma białe kartki...

Tak naprawdę mamy do czynienia z trzema głównymi bohaterami - oceanem, tygrysem i samym Patelem.  Pacyfik nie tylko jako ogromny naturalny zbiornik słonej wody i żywioł, ale także jako oddzielny bohater całej historii to coś niesamowitego. Pi Patel to dzielny nastolatek, który by przetrwać, musiał stać się samcem alfą dla drapieżnika, z którym przyszło mu dzielić pokład. Nietypowa postać w literaturze, bardzo oryginalna. Bohaterowie stanowią jedną z nielicznych zalet.

Zakończenie to coś, czego nikt by się nie spodziewał. Zdecydowanie jest największą zaletą tej historii. 

Życie Pi nie okazało się wciągającą lekturą i trochę musiałam się zmuszać, żeby ją skończyć. Jednak kiedy zaczynałam już czytać, przyjemnie zagłębiałam się w historię Pi i już raczej z przyjemnością ją kontynuowałam. To szokująca pozycja, która zaskakuje czytelnika nie raz. Życie Pi to swoisty podręcznik przetrwania na otwartym morzu z niebezpiecznym zwierzęciem na pokładzie. Myślę, że to książka odpowiednia dla osób bardziej dojrzałych i przede wszystkim cierpliwych i naprawdę ciekawych. 

Ocena: 6/10
Czytaj dalej