Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia książek i zdjęcia stosików zamieszczone na tym blogu, tj. Czytam z pasją, są mojego autorstwa. Zgodnie z DZ.U. z 1994r. nr 24 poz.83 mam prawo do ich ochrony i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wyraźnej zgody.

Listy do zimy #4 - II edycja


12 kwietnia 2017 r. 

Droga, Zimo! 

       Uznałam, że to dobry czas, żeby się pożegnać, więc piszę ostatni w tym sezonie list. Na dworze akurat dzisiaj jest mega zimno, ale na drzewach pojawiły się już pączki, a w ogródkach zakwitły tulipany! Powoli nadchodzi Wiosna.
       Zimo, ostatnio przechodzę kryzys. Myślę, że to wszystko przez zamieszanie w życiu prywatnym, złożoność sytuacji, z którymi muszę sobie poradzić i szkołę właśnie tak się dzieję. Czuję się totalnie przytłoczona nauką. Nie mam czasu na czytanie. Zaniedbałam bloga. Czuję się źle, że nie daję sobie ze wszystkim rady, mimo tego, że staram się dystansować i nie przeżywać wszystkiego aż tak bardzo. To trudne. Ciągle staram się pracować nad sobą. Jednak uczucie, że zawodzę ludzi i samą siebie jest dużo silniejsze.
       Dzisiaj zaczyna się przerwa świąteczna, więc będę miała chwilę może wytchnienia. Choć i tak czeka mnie nadrabianie materiału z chemii i czytanie Lalki. Zostało mi jeszcze ponad 500 stron i muszę je przeczytać w tydzień... Pogoda jakoś nie nastraja mnie pozytywnie do tego wszystkiego. Od kilku dni jest bardzo zimno i pada deszcz albo grad. Chciałabym już wiosny w pełnej krasie, wybacz. 
     Widać natomiast, że w tym roku pokorniej oddajesz władzę Wiośnie. Jestem dumna, Zimo! Żegnam się już z Tobą. Życzę wszystkiego dobrego i do napisania za rok! 

 Moc uścisków i całusów, 
Ana  

*seria inspirowana filmikami Carrie Hope Fletcher*

Czytaj dalej

Niebieskie rybki, stary opuszczony dworzec i Kintsukuroi | Chemia naszych serc - Krystal Sutherland [88]


Kiedy patrzę w niebo , uświadamiam sobie, że jestem zaledwie popiołem po dawno umarłych gwiazdach. Człowiek to zbiór atomów, które przez krótki czas tworzą określony układ, a potem znów się rozpadają. 

Henry Page jest redaktorem szkolnej gazetki i uczniem ostatniej klasy liceum. Na początku roku poznaje Grace, która przepisała się do jego szkoły dopiero w tym roku. Wygląda dziwnie... Ubiera się w męskie ubrania, pachnie jak facet i zwyczajnie sprawia wrażenie zaniedbanej. Ponad to kuleje i porusza się o lasce. Nauczyciel nadzorujący gazetkę proponuje obojgu stanowisko redaktora i w ten sposób tych dwoje zmuszonych jest ze sobą współpracować. Henry'ego coraz bardziej intryguje postać dziewczyny i pragnie poznać tajemnicę, którą skrywa. Nie spodziewa się, że może być ona tak mroczna. 

Chemia naszych serc to pozycja, która wciąga już od pierwszych stron. Zaczęłam ją czytać, chcąc przełamać swój czytelniczy zastój, i zdecydowanie udało jej się sprawić, że wróciła mi chęć czytania. Na początku roku założyła sobie, że każdego dnia będę czytała przynajmniej rozdział. Wyobraźcie sobie, jak bardzo musiałam być rozdarta w sobie, kiedy jednocześnie byłam ciekawa dalszych losów bohaterów i musiałam wracać do nauki lub zwyczajnie iść spać, żeby rano nie zaspać do szkoły. Tak więc naprawdę ostrzegam, żebyście nie zaczynali tej książki w czasie, kiedy macie naprawdę dużo do zrobienia. 

Można powiedzieć, że to słodko-gorzka historia, która niejednokrotnie rozśmieszy nas (mogliście to zobaczyć na moim instastory @czytam.z.pasja), ale i zaszokuje.  Nie jest to, myślę, pozycja, która wzrusza, chociaż może znajdą się i osoby, którym zakręci się łezka w oku. To książka z bardzo głęboką bohaterką, której autorka wykreowała wspaniały portret psychologiczny. 

Przejdźmy płynnie do bohaterów, skoro już o nich zaczęłam pisać. To właśnie Grace jest postacią, która należy do tych, których można określić mianem bohaterów z duszą (peryfrazując Maję K.). Jej kreacja jest niezwykle złożona, a ja uwielbiam właśnie tak "głębokie", więc mimo niektórych momentów, kiedy Grace irytowała mnie, starałam się zrozumieć ją i jej motywy działania i mimo wszystko chyba mogę powiedzieć, że darzą ją jakąś sympatią. Postać Henry'ego jest postacią, której naprawdę kibicowałam we wszystkim, co robił, i trzymałam za niego kciuki. Kurczę, naprawdę go polubiłam! 
Nie mogę nie wspomnieć tutaj o przyjaciołach Henry'ego, którzy są niesamowici. Mimo że książka naprawdę nie jest obszernych rozmiarów i skupia się bardziej na historii głównej dwójki. La i Muz są postaciami drugoplanowymi, ale myślę, że dość wyraźnie zarysowanymi. Ich przyjaźń z Henrym jest tutaj przedstawiona tak, że naprawdę zazdrościłam im takiego zagrania i lojalności. Z a w s z e mogli na siebie liczyć i w każdej sytuacji byli dla siebie wsparciem. Ukazanie ich więzi w tej książce jest, moim zdaniem, jedną z wielu zalet. 

Dobra, wspomniałam już coś o humorze, ale naprawdę trzeba przyznać, że dialogi między bohaterami lub między Henrym i jego rodzicami po prostu zwalają z nóg. Wybuchałam głośnym śmiechem. Tak działo się do pewnego momentu. Potem sytuacja się trochę skomplikowała i ze słodkiej historia zaczęła się zmieniać w taką leciutko creepy. 

- Czy trzeba ci zapewnić pilny transport powrotny w ramach ucieczki od tych być może naruszających prawo działań?
- Jeszcze nie wiem. Będę w kontakcie, ale nie powinienem wrócić zbyt późno . Nie chcę, żebyście na mnie czekali do nocy. 
- Gdybym nie odbierała, poproś policję, żeby cię odwiozła. A my udamy, że dajemy ci szlaban na miesiąc. 
- Dzięki, mamo.  

Chemia naszych serc to historia o miłości jednak nie takiej jakiej by się wszyscy spodziewali. To historia, do której można odwołać się w rozprawce o odkupieniu, naprawdę. Nawet nie wiedzie, jak bardzo tutaj to jest wpisane, dopóki nie przeczytacie Chemii. To także historia o przyjaźni, prawdziwej i takiej, w której przyjaciele pragną dla ciebie dobra. To pełna metafor, troszkę dramatyczna powieść, która z początku wcale się taka nie wydaje. I historia o poczuciu małości i marności wobec potęgi wszechświata. Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć. Wciągniecie się niesamowicie i nawet nie obejrzycie się, kiedy zamkniecie książkę i nie będziecie wierzyli, że to już po wszystkim. 

Ocena: 9/10 


Kocham swój internet. Znowu miałam z nim problemy, więc recenzja dopiero dzisiaj, mimo że miała być dużo wcześniej. 


Czytaj dalej

O życiu z czarnym ślimakiem w środku | Moje serce i inne czarne dziury - Jasmine Warga [87]


Może wszyscy mamy w sobie ciemność, tylko niektórzy z nas radzą sobie z nią lepiej niż inni. 
Czytaj dalej

Czy oni nie mogą się normalnie dogadać? | Zima koloru turkusu - Carina Bartsch [86]


Gdyby życie toczyło się tak, jak sobie życzysz, jeszcze siedziałabyś w brzuchu twojej matki. 
Czytaj dalej

Dwumiesięcznik - styczeń i luty 2017


Pierwsze dwa miesiące za nami, moi drodzy. I muszę przyznać, że jestem zadowolona z nich. Minęły nie tak zupełnie szybko, a jednak ten początek roku wydaje się bardzo odległy i pamiętam, jak jeszcze niedawno robiłam BuJo na luty, a już musiałam przygotować go na marzec. Może o wydarzeniach opowiem Wam trochę w "W obiektywie", a teraz przejdźmy już do książkowego podsumowania.
Czytaj dalej

Listy do zimy #3 - II edycja


25 lutego 2017r.

Droga, Zimo! 

     Śnieg już prawie zupełnie zniknął i chyba można uznać, że przyszła pierwsza mała odwilż. Niestety, wczoraj znowu zaczął padać. Pogoda była fatalna. Padał deszcz ze śniegiem, a do tego wiał jeszcze mroźny wiatr. Ostatnie 3 dni przeleżałam w łóżku z grypą, ale na szczęście już czuję się dobrze. Cieszę się, że ominęła mnie ta okropna pogoda i nie musiałam wychodzić z domu.
     Dzisiaj będzie zabiegany dzień, więc piszę szybko ten list, zanim rozpocznie się na dobre. Mam wiele do zrobienia, a wieczorem idę na przyjęcie osiemnastkowe mojej koleżanki i choć troszkę obawiam się tej imprezy, mam nadzieję, że będzie dobrze i nawet przez chwilę nie poczuję się niezręcznie jak to ja. 
     Obecnie czytam Zimę koloru turkusu, chcąc mieć tę lekturę za sobą jeszcze tej zimy. Zazwyczaj sięgam po nią wieczorem i codziennie nie wiem, kiedy mija ten czas i jakby zupełnie się przy niej wyłączam i jestem tylko przy Emely i Elyasie. To niesamowite, że słowa są w stanie zrobić coś takiego z nami. Takim sposobem muszę wybierać między snem a dowiedzeniem się co dalej. Przyznam, że częściej wybieram sen. 
     Mam nadzieję, że przygotowujesz się już, Zimo, do oddania berła i tronu Czterech Pór Roku Wiośnie. Domyślałam się, że nie przyjdzie to łatwo, ale spokojnie, znajdą się i tacy, którzy z niecierpliwością będą czekać na Ciebie w grudniu. Miłej końcówki rządzenia!! Trzymaj się!! 

Ściskam, 
Ana 

                                          *seria inspirowana filmikami Carrie Hope Fletcher*
   
Czytaj dalej