Przed końcem świata - Tommy Wallach [104]


Andy uśmiechnął się do kawy. Najwyraźniej nie przywykł do pochwał. Zastanawiała się, czy to dlatego ludziom przestaje zależeć. Nikt ich nie chwali, kiedy robią coś dobrze, więc zaczynają się zastanawiać, po co w ogóle się starać.

Czytaj dalej

18 lekcji na 18. urodziny

Niewątpliwie ten dzień jest jednym ze szczególniejszych w moim życiu, choć tak naprawdę nie zmienia za wiele. Nadal czuję się dziecinna i zupełnie niegotowa do dorosłego życia. W weekendy nadal będę oglądać bajki, a nie imprezować do białego rana. I w głębi duszy chciałabym mieć znowu 8 lat, kiedy największym problemem było to, czy będzie dużo zadane i czy będę miała czas na wyjście na dwór i czytanie.
Dzisiaj, żeby tradycji stało się za dość, przygotowałam 18 lekcji z okazji 18. urodzin. Ubiegłoroczne znajdziecie tutaj.

Czytaj dalej

Labirynt duchów - Carlos Ruiz Zafon [104]

 To miejsce (...) jest tajemnicą i miejscem świętym. Każda znajdująca się tu książka, każdy tom mają własną duszę. I to za równo duszę tego, kto ją napisał, jak i dusze tych, którzy ją przeczytali i tak mocno ją przeżyli, ze zawładnęła ich wyobraźnią. Za każdym razem, gdy książka tafia w kolejne ręce, za każdym razem, kiedy ktoś wodzi po jej stronach wzrokiem, z każdym nowym czytelnikiem jej duch odradza się i staje się silniejszy. 

Każdą część "Cmentarza Zapomnianych Książek" można czytać oddzielnie i w dowolnej kolejności, więc jeśli obawialiście się, że musicie przeczytać ponad tysiąc stron zanim dotrzecie do Labiryntu duchów, to chciałabym dać Wam znać, że wcale nie.

Alicja Gris - piękna, inteligentna i bezlitosna, doskonała agentka, która rozwiązuje nawet najtrudniejsze śledztwa. Pewnego dnia minister kultury Mauricio Valls znika, a Alicja otrzymuje zlecenie znalezienie go. Sprawa jest ściśle tajna, więc agentka musi podejmować ostrożne kroki. Wkrótce odkrywa, że prawdopodobnie ma to związek z przeszłością ministra, a dokładnie z czasem kiedy był bezwzględnym dyrektorem więzienia Montjuic. Alicja wraz ze swoim przydzielonym partnerem wraca do rodzinnej Barcelony i do wspomnień z dzieciństwa, bolesnych wspomnień. Rozwiązanie zagadki jest coraz bliżej, ale ryzyko także wzrosło, a to, co odkryje Alicja, będzie śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla niej, ale także dla wszystkich, których pokochała. 

Labirynt duchów był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Carlosa Ruiza Zafona, ale z pewnością nie ostatnim. Zostałam pochłonięta przez tę książkę już od pierwszych stron. Ciężko było mi się od niej oderwać, aby iść się uczyć czy spać. Kiedy wspominam czas spędzony z nią, po prostu za nim tęsknię! 

Narracja nie jest prowadzona z perspektywy tylko jednego bohatera. Możemy znaleźć tutaj fragmenty z punktu widzenia Fermina, Vargasa - partnera w śledztwie, a nawet Vallsa. Pozwala nam to zebrać całą historię "w kupę", poznawać ją z różnych perspektyw, a także śledzić losy poszczególnych bohaterów w tym samym czasie. 

A bohaterowie to naprawdę majstersztyk! Alicja to kobieta, którą albo chce się być, albo zazdrości się jej tego, jaka jest. Chodząca doskonałość lat 50. XX wieku. Vargas - lekko cyniczny facet, który mimo swojego podeszłego wieku zachowuje zazwyczaj pogodę ducha i zdobywa sympatię czytelnika dzięki poczuciu humoru. A jeśli już mowa o humorze - Fermin. Fermin, Fermin, Fermin... Moja ulubiona postać z całej książki. Jeżeli autor nie okłamał mnie, to, o ile mi wiadomo, pojawia się on we wcześniejszych tomach i choćby dlatego jeszcze bardziej nie mogę doczekać się, kiedy po nie sięgnę. Zdarzały się momenty w Labiryncie, że siedziałam z uśmiechem przyklejonym do twarzy i nie mogłam przestać, bo te dialogi były tak zabawne. 

Na szczególną uwagę zasługuje główna bohaterka. Niezwykle silna, a zarazem wrażliwa i krucha kobieta, która od wielu lat jest skazana na samotność, której brakuje rodzinnego ciepła i która nie pozwala siebie pokochać. W jej życiu wciąż obecny jest fizyczny, ale i psychiczny ból. Próbuje uśmierzyć je różnymi sposobami... Zdawałoby się, że zimna jak stal, tak naprawdę w środku jest tą samą małą dziewczynką, którą ktoś uratował podczas bombardowania Barcelony.

Oprócz humoru pojawiają się tutaj także pełne zgrozy opisy, m.in. cierpień Alicji, od których nas samych zaczyna boleć ciało i wiele innych, o których wolę nie pisać, żeby oszczędzić Wam spoilerów. Jak widać, przy Labiryncie można się nie tylko pośmiać, ale i zmrozić krew w żyłach, a w ostatnich rozdziałach wzruszyć. 

W tej książce jest coś, co sprawia, że po skończeniu jej odczuwam autentyczną pustkę. Jakbym oddała coś, co już nigdy do mnie nie wróci. Czuję się, jakbym miała lekkiego kaca książkowego, który w każdej chwili może przerodzić się w coś większego. Nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam, zaczynając sagę od ostatniej części, ale może uda mi się w ten sposób poznać całą historię od zupełnie innej strony niż poznawała ją reszta czytelników. Wyobrażam sobie jednak, jak musieli się czuć ci wszyscy, którzy niecierpliwie czekali na ten tom i którzy skończyli nim całą sagę... 

Nie wiem , jaki gatunek tak naprawdę przedstawia Labirynt duchów, ale mam wrażenie, że jest to coś na pograniczu kryminału i obyczajówki. Nie zwracałam na to zupełnie uwagi, ponieważ historia mnie totalnie pochłonęła, a czytało się ją dość szybko i przyjemnie. I choć części intryg się domyślałam, nie przewidziałam takiego zakończenia! *wzdycha, bo przypomina sobie, że skończyła Labirynt i jest rozbita* Naprawdę tęsknię za klimatem Hiszpanii w tej książce i mimo że to niezły grubasek, z przyjemnością bym do niej wróciła.

Labirynt duchów to wspaniała pozycja, nawet nie biorąc pod uwagę poprzednich tomów. Opowiada o rodzinie, w której drzemią uśpione przez lata tajemnice; przyjaźni, która przetrwa wszystko; przywiązaniu, które trwa przez lata; zaufaniu, które naraża życie. A wszystko to umieszczone w hiszpańskiej scenerii wśród książek i owiane nutką tajemniczości. Carlos Ruiz Zafon trafił do moich ulubionych autorów, choć nawet nie wiem dlaczego. Nie umiem tego wytłumaczyć! Jeśli macie tak z jakimś autorem, to mnie zrozumiecie. 

Ocena: 9,5/10

Za możliwość zapoznania się z "Labiryntem duchów" dziękuję Wydawnictwu Muza. 


Czytaj dalej

Książkowa aktualizacja 1.1

Photo by Syd Wachs on Unsplash

Tak! Ja też w to nie wierzę, ale napisałam post! Od ostatniej książkowej aktualizacji minęło ponad dwa miesiące, myślę więc, że to odpowiedni czas, żebyście zobaczyli, co czytałam w tym czasie. Bez zbędnego przedłużania przejdźmy do rzeczy!

Totalny zawód i pozycja, przy której męczyłam się strasznie. Dosłownie liczyłam co chwila, ile stron zostało mi do końca, a kiedy ją skończyłam poczułam prawdziwą ulgę. Spodziewałam się naprawdę dobrej książki, ponieważ film mnie oczarował. Jednak bardzo się rozczarowałam. 

Szkocki klimat i grubasek idealny na jesienne wieczory, który czytałam jeszcze w lecie. Świetnie wspominam ten tom i z niecierpliwością czekam na moment, kiedy będę mogła przeczytać kolejne. Mimo jej rozmiarów czytało się ją naprawdę przyjemnie i szybko.

Rok szczura | Clare Furniss
Książka, której recenzji nawet nie będę próbowała pisać. Wydaje mi się, że nie powinna w ogóle wychodzić na rynek. Zbyt płytka... Motyw straty jednego z rodziców jest w literaturze rozpowszechniony i w wielu książkach jest lepiej zrealizowany niż w "Roku szczura". Dodatkowy wątek miłosny, który jest zupełnie niepotrzebny. Naprawdę nie polecam tej książki...

Thriller porównywany z "Lokatorką", ale czy lepszy? Przekonajcie się, klikając w tytuł. Napiszę tylko jeszcze, że bardzo mi się podobała, a zakończenia zupełnie się nie spodziewałam. Jest to również mój pierwszy egzemplarz recenzencki i jestem z tego bardzo dumna!

Jedna z pozycji z Kluchatonu. Zupełnie coś nowego dla mnie. Książka, która wywarła ogromne wrażenie. Harry August to ja w męskiej i tysiąc razy mądrzejszej wersji. Zabawna w nietypowym klimacie, z którego trudno się wyrwać. No i ta piękna okładka!

Tę książkę albo się kocha, albo się nienawidzi. Ja zdecydowanie należę do tego pierwszego grona. Moja najnowsza miłość. Pokochałam i strasznie przywiązałam się do bohaterów. Naprawdę nie mogę doczekać się chwili, kiedy wreszcie będę miała czas sięgnąć po drugi tom, tym bardziej, że stoi u mnie na półce już od roku!

Milion cudownych listów | Jodi Ann Bickley
Nie zamierzam poświęcać oddzielnego posta na opinię o tej książce, więc po prostu zostawię tutaj kilka słów, co o niej myślę. Książka, która dodaje otuchy i podnosi na duchu. Inspirująca historia kobiety, która wygrała walkę o siebie. Postać Jodi jest niesamowita, a cała książka wprawiła mnie w refleksyjny nastrój, ale też zmotywowała do podjęcia działania w jakimś kierunku. Książka "Milion cudownych listów" to pozycja uświadamiająca, jak wielu z nas potrzebne są miłe słowa! Drobne pochwały, pocieszenie czy życzenie 'miłego dnia' choć jednego dnia. Część z nas jest głodna tych małych gestów. A każdy na nie zasługuje, ponieważ KAŻDY Z NAS JEST WYJĄTKOWY! Autorka zwraca też uwagę na relacje z przyjaciółmi czy rodziną. Pisze, że jeśli naprawdę zależy nam na jakiejś osobie, nie powinniśmy opuszczać jej w trudnych chwilach, lecz być przy niej, nawet jeśli ona sama nas odtrąca, ponieważ później może tego żałować. Naprawdę inspirująca i bardzo ciepła książka, która skłoni Was do choćby małych zmian w waszym dotychczasowym zachowaniu. 


To by było na tyle. Jeżeli czytaliście którąś z wymienionych książek, koniecznie dajcie mi znać, o Waszych odczuciach! Miłego dnia! 


Czytaj dalej

Wołyń. Bez litości - Piotr Tymiński [103]


Pamiętajmy jednak, że najważniejszą wartością jest życie. My musimy żyć, by walczyć, cywile, a w szczególności dzieci, by budować wolną i niepodległą Polskę. 

"Rok 1943. Kiedy sprzymierzeni na frontach II wojny Światowej przełamują potęgę III Rzeszy, na Wołyniu dochodzi do eksterminacji Polaków. Stanisława Morowskiego spotyka osobista tragedia, a kolejne miesiące jego życia wypełnia nieustanna walka o przetrwanie. Dynamicznie rozwijająca się akcja książki ukazuje politykę niemieckich okupantów, bezwzględność ukraińskich nacjonalistów i dwulicowość sowieckich partyzantów. Tłem dla opisanych wydarzeń są urokliwe plenery, gdzie żyją ludzie przywiązani do tradycji i ziem."

Ci z Was, którzy czytają moje wpisy od dawna, wiedzą, że opis akcji, znajdujący się z tytułu okładki, przytaczam tylko wtedy, kiedy boję się pisać go sama ze względu na wyjawienie zbyt wielu informacji. I tym razem, obawiałam się, że mogę napisać za dużo o tej książce, dlatego posłużyłam się gotowym opisem. 

Kiedy przychodzi jesień, tak obfita w narodowe rocznice, co roku sięgam po pozycję z wątkiem historycznym. Cieszę się, że w tym roku mogłam poznać bliżej losy Polaków na Wołyniu dzięki książce pana Piotra. 

Nie często sięgam po takie lektury i często ich się zwyczajnie obawiam, bo historycznym freakiem nie jestem i podejrzewam, że części książek po prostu nie zrozumiem dobrze, nie znając historycznych kontekstów. Eksterminację Polaków omawialiśmy jednak po krótce w szkole. Poza tym Wołyń. Bez litości to nie tylko książka o walce, ale przede wszystkim o ludziach na Wołyniu - zarówno Polakach, jak i Sowietach i Ukraińcach. Oprócz głównego wątku rzezi wołyńskiej nie pamiętam odwołań do innych wydarzeń historycznych. Cieszę się jednak, że miałam jakąś przynajmniej podstawową wiedzę na ten temat.

Wołyń. Bez litości to historia napisana naprawdę bez litości. W książce znajdują się liczne opisy okrucieństwa Ukraińców czy okropności, które muszą cierpieć bohaterowie. Wrażliwszym czytelnikom choćby przez to odmawiałabym lektury tej książki. Wszystko to natomiast sprawia, że czytelnik uświadamia sobie, jak wiele przeszli Polacy, mieszkający na Wołyniu. Historia jest opartach na wydarzeniach autentycznych, czasami jednak ciężko uwierzyć, że w człowieku może mieścić się tyle nienawiści, żeby zdolny był do takiego okrucieństwa. 

Stanisław Morowski jest postacią dwudziestokilkuletniego mężczyzny, który ma w sobie tak wiele żalu i goryczy. Jest absolutnie postacią godną podziwu. Z karabinem w ręku próbuje ochronić tych, których jeszcze może. On i reszta chłopaków i mężczyzn w oddziale walczą z niezłomnością. To niesamowite, że w tych nieludzkich czasach oni zachowali swoje człowieczeństwo i godność. 

Książkę tę czytało się tak przyjemnie, że żałowałam, kiedy musiałam przerwać. Choć pierwotnie ciężko było mi się przestawić, kiedy wracałam po przerwie, wystarczyło, żebym przeczytała kilka stron i znów znajdowałam się na Wołyniu. Jedynym utrudnieniem, nad którym początkowo ubolewałam, był brak rozdziałów. Później jednak przyzwyczaiłam się i nie przeszkadzało mi to już zupełnie.

Wołyń. Bez litości to obraz okrucieństwa, niezłomności i wierności Polsce. Książka, która pokazuje, że nawet w obliczu tragedii człowiek ma szansę przetrwać. Historia o wsparciu w wspólnej walce i ostrożności na polu bitwy. Zakończenie totalnie zaskakuje czytelnika i myślę, że jest ogromnym plusem tej książki. Wołyń. Bez litości z pewnością będę dobrze wspominać jako lekturę, pomimo że czytałam ją dość długo przez brak czasu. Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej książki. Polecam ją wszystkim, a szczególnie osobom, które pragną lepiej poznać i przyswoić sobie wiedzę na temat rzezi wołyńskiej. 

Ocena: 7.5/10

Za możliwość poznania tej książki dziękuję autorowi - Piotrowi Tymińskiemu. 

Przepraszam Was za tak długą przerwę w postach. Szkoła pochłonęła mnie zupełnie. Po miesiącu nadal nie opanowałam organizowania sobie czasu na najwyższym poziomie, więc pewnie jeszcze przez kilka tygodni będziecie mogli widzieć braki tutaj. Mam nadzieję, że to rozumiecie. 

Miłego weekendu! 
Czytaj dalej

Back To School BooK TAG


Jeżeli zastanawiacie się, czy żyję, to daję znać, że tak. Myślę, że jak napiszę, że zaczęłam klasę maturalną z czterema rozszerzeniami, to mnie zrozumiecie. A dzisiaj mam dla Was jak zwykle spóźnioną odpowiedź na TAG, który powinien pojawić się jeszcze przed rozpoczęciem roku, ale przymknijcie na to oczy. Nominację do tego TAG-u dostałam od Kasi z bloga Zakątek fangirl i bardzo za nią dziękuję. Przejdźmy zatem do pytań. 

Języki - Twój ulubiony autor lub książka.

Tylko jeden albo jedna? Ale jak to tak? Moje serce pęka, ale łatwiej (o ile, można tak powiedzieć w ogóle) mi wybrać książkę i jest nią Wszystkie jasne miejsca.

Matematyka - książka, która Cię irytuje.

Podręcznik do biologii? Nie no, a tak poważnie, to Pokolenie Ikea, na którym strasznie się zawiodłam i irytowałam podczas czytania. Zdecydowanie NIE POLECAM. 

Nauka - książka, która namieszała Ci w głowie.

Z pewnością mogę tutaj powiedzieć o Lokatorce, której zakończenia zupełnie się nie spodziewałam, a sama autorka co rusz mieszała mi w głowie i skłaniała do zmiany obstawianego mordercy. 

Historia - ulubiona książka, opisująca jakieś wydarzenie historyczne.

O tak, Złodziejka książek to idealna pozycja do tej kategorii.

Sztuka - ulubiona książka z obrazkami.
Tutaj nie pasuje mi żadna z książek, które przeczytałam. Więc ta kategoria pozostanie niestety bez książki. 

Muzyka - postać z książki, która ma podobny gust do Twojego.

Skoro przy kategorii jest muzyka, to pewnie chodzi o gust muzyczny. No więc postacią tą będzie Adam z Zostań, jeśli kochasz, który gra indie rocka, więc musi go raczej także lubić, a ja ten gatunek uwielbiam. 

Teatr - książka, którą chciałabyś zekranizować.

Problem polega na tym, że zastanawiam się, którą książkę da się najmniej zepsuć podczas ekranizacji. I dochodzę do wniosku, że jeśli aktorzy byliby idealnie dobrani, a akcja nie utraciłaby zbyt wiele, to chciałabym zobaczyć na ekranie Przed końcem świata, którą ostatnio przeczytałam. 

Lunch - jedzenie z książki, które chciałabyś spróbować.

Akurat podczas czytania nie zwracam zbyt dużej uwagi na posiłki postaci, ale chciałabym spróbować szkockiego jedzenia z XVIII wieku z Obcej.

Autobus do domu - książka, która Cię relaksuje.

Zawsze robi mi się cieplutko na sercu, kiedy myślę i zaglądam do Ponad wszystko i Simon oraz inni homo sapiens. Są tak przyjemne i szybkie w czytaniu, że aż nabrałam ochoty na re-ready! 

Extra Credit - książka, którą ktoś Ci polecił i Ci się spodobała.

Idealnie się tutaj wpasowuje Król kruków, czyli moja najnowsza miłość. Uwielbiam klimat tej książki, jej bohaterów i nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejne tomy. 

Jeszcze raz dziękuję za nominację! <3 Ja nie nominuję nikogo, bo skoro ja jestem spóźniona, to głupio nominować kogoś tak późno... 

***
Przepraszam Was za długą przerwę między postami i dwa TAG-i z rzędu, ale z tym akurat nie mogłam czekać, a nominację otrzymałam do niego tuż po publikacji Coffee Book TAG. Jeszcze trochę czasu zajmie zanim przestawię się na tryb organizacyjny i będę mogła pogodzić naukę z blogowaniem. Dlatego z góry przepraszam Was za te dziury, które będą się tutaj pojawiać. Nie jest mi w tym roku łatwo, tym bardziej, że tak jak wspomniałam wcześniej piszę w tym roku szkolnym maturę z czterech przedmiotów rozszerzonych i sama wątpię, jak to wyjdzie. Będzie mi miło, jeśli zaczekacie tutaj kilka miesięcy, kiedy pilnie będę się uczyła i co jakiś czas publikowała coś tutaj i że to zrozumiecie. 

Trzymajcie się ciepło! Powodzenia w szkole, pracy i na uczelni! 
Ściskam! 
Czytaj dalej