Gdzie się podziało moje serce rozkruszone na milion kawałków? | Wszystkie jasne miejsca - Jennifer Niven [75]


Jeżeli ta recenzja będzie chaotyczna, to z góry Was za to przepraszam. Książkę tę skończyłam czytać jakieś 3-4 tygodnie temu, ale kiedy myślę o niej, emocje nadal mnie trzymają. Miałam nadzieję, że minie mi ten stan, przynajmniej na tyle, że będę mogła sklecić o niej kilka sensownych zdań. Bez przedłużania, przejdźmy do recenzji Wszystkich jasnych miejsc. 

Theodore Finch. Nastolatek, który każdego dnia znajduje nowy sposób na unicestwienie samego siebie. Czeka na najlepszy dzień, ale jednocześnie pragnie, aby wydarzyło się coś, co skłoni go do pozostania. Szkolny outsider, który sam sobie jest masztem, żeglarzem, okrętem. I Violet Markey. Nastolatka, która po śmierci siostry jeszcze nie doszła do siebie. Odlicza dni do końca szkoły. Pragnie wyrwać się z małego miasteczka i zacząć od nowa w nowym miejscu. 
Los splata ich ścieżki ze sobą w dniu, kiedy oboje spotykają się na szkolnej dzwonnicy, sześć pięter nad ziemią w wiadomym celu... Wspólny projekt z geografii łączy tę dwójkę. Tylko dzięki sobie są w stanie być kimś, kogo szukali od dawna. 

All the bright places to jedna ze słynniejszych książek na zagranicznym Instagramie. Nie wiedziałam, że została wydana w Polsce do momentu, kiedy przeczytałam jej recenzję na blogu Klaudii z bloga claudlez. Bardzo cieszę się, że udało się wydać ją w Polsce i jednocześnie żałuję, że nie udało się wydać jej w oryginalnej okładce, bo i ona ma związek z fabułą poniekąd, ale polska okładka też jest niczego sobie, jak i całe zresztą wydanie, jeśli już o tym mowa. 

Zacznijmy od głównego wątku, którym jest, jak łatwo się domyślić, relacja Fincha z Violet. Zbudowana została dość wolno, ale to jest tak cudowne! Bo przecież ludzie w normalnym życiu nie zakochują się od razu w sobie i po 3 dniach nie są parą i nie mają ochoty oddać życia za swoją drugą połówkę. Tak więc to jest dużym plusem dla autorki. 

Sami bohaterowie, bo o nich koniecznie trzeba wspomnieć, to nie są zwykli nastolatkowie. To znaczy pozornie tak, bo nie mają nadprzyrodzonych mocy ani nic takiego, ale każde z nich ma w sobie pewną "ciemność" z którą lub w której żyje. Kontrowersyjne może wydawać się to, że główny bohater ma chorobę dwubiegunową. Nie jest to powiedziane wprost. Zostało to trochę jakby przykryte przez autorkę. Mimo wszystko jednak ja pokochałam Fincha za jego humor, za oryginalność, za bycie sobą bez względu na wszystko. Violet również zdobyła moją sympatię. Oboje bohaterów zostało wykreowanych w nietypowy dla młodzieżówek sposób, co pewnie wiąże się z tym, że Wszystkie jasne miejsca to pierwsza powieść tej autorki dla niedorosłych odbiorców.  

Tę książkę czyta się fenomenalnie. I ze względu na styl, i ze względu na humor w niej. Bo mimo że złamie, roztrzaska, podepcze Wasze serduszka, to trzeba przyznać, że teksty, które w niej padają są naprawdę przezabawne. 

Narracja (o tym też chcę wspomnieć) jest prowadzona UWAGA! z punktu widzenia i Fincha, i Violet. Jest to zaznaczone przez oddzielne rozdziały, które zostały opatrzone imieniem bohatera i dodatkowym kilkuwyrazowym lub jednowyrazowym podtytułem. Nadało to książce fajnego klimatu. 

Jak już w klimacie jesteśmy, to jeżeli lubicie cytaty innych osób w książkach, to tutaj znajdziecie ich naprawdę sporo. Kocham cytaty. Mam obsesję na punkcie cytatów, więc mi się to bardzo spodobało. 

Jeżeli chodzi o zakończenie, to myślę, że, czytając, też domyślicie się, jak będzie ono wyglądało, ALE pomyślicie, że to jedynie żart i nie może się wydarzyć. Jak się zakończy, przekonajcie się sami, ale zaopatrzcie się w wieeeeele chusteczek. 

Wszystkie jasne miejsce to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Totalnie mnie rozbiła. Musiałam przerwać czytanie, bo nic nie widziałam przez łzy i autentycznie łkałam, wręcz krzyczałam, czytając ją. Więc jeżeli nie preferujecie takich stanów, to odradzam Wam tę książkę. Zastanawiam się, jak można zestawiać ze sobą słowa, żeby spod palców/pióra wychodziło coś tak cudownego... Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Nie obawiajcie się kaca książkowego, bo nawet dla niego warto ją przeczytać. 

Ocena: 10/10 

A jeżeli przeczytaliście już ją i chcielibyście ze mną o niej porozmawiać, to zapraszam na Facebooka, gdzie staram się być dość aktywna, lub Instagrama 😸 Ściskam cieplutko! Ana 💕


Czytaj dalej

Jesteś moim powodem, by oddychać | Trylogia Oddechy - Rebecca Donovan [74]


Odeszłam od recenzowania pojedynczych tomów w trylogiach czy seriach, ponieważ wszystko może się zmienić w tych kolejnych częściach i jeśli już mam polecać, to chcę całą trylogię albo wcale. Dzisiaj przyszła pora na Trylogię Oddechy, która zbiera zarówno dobre, jak i złe opinie. Zapraszam na moją. 

Czytaj dalej

Liebster Blog Award #5

Jakiś czas temu otrzymałam swoją piątą nominację do Liebster Blog Award od Basi z bloga Basiek czyta. Dziękuję bardzo!

Liebster Blog Award jest to wyróżnienie otrzymywane od innego blogera. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która tego bloga wyróżniła. Następnie również nominuje 11 osób, podając informację o nominacji na ich blogach (fanpage'ach, Instagramie) i zadaje 11 pytań. 

Czytaj dalej

4 powody, dla których warto przeczytać "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes [72]


Tym razem postanowiłam nie pisać normalnej recenzji, ponieważ w przypadku tej książki nie można wymienić wad, a i emocji przy pisaniu byłoby zbyt wiele. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na post, w którym pragnę Was przekonać, podając 4 powody, dla których warto przeczytać światowy bestseller (nie bez powodu) autorstwa Jojo Moyes, czyli "Zanim się pojawiłeś". I przepraszam Was za tą niesamowitą ostrość tego zdjęcia! Uroki jesiennych popołudni... :")
Czytaj dalej

W obiektywie - wrzesień i październik 2k16

Mimo że dni upływały mi niesamowicie szybko, to te całe dwa miesiące wydają się niesamowicie odległe i długie. Wrzesień, który jest jednym z moich ulubionych miesięcy upłynął całkiem dobrze. Wiele słonecznych dni i powrót do szkoły, do przyjaciół. Październik pamiętam jako chłód, zabieganie i złamane serce przy jednej z książek. Zdjęć uzbierało się troszkę. No dobra, całkiem sporo. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko i tak będziecie zadowoleni. Zapraszam!

Czytaj dalej

17 lekcji na 17. urodziny


Naprawdę nie mam pojęcia kiedy zleciał ten kolejny rok. Zdaje się, że czym starsi jesteśmy, tym czas płynie szybciej. Dzisiaj obchodzę swoje 17 urodziny i jest to tak zdumiewające, bo mam wrażenie, że jeszcze wczoraj miałam 13 lat i zaczynałam gimnazjum. Niesamowite! 
Zainspirowana postami Klaudii z bloga Totallbooknerd7  postanowiłam i w tym roku napisać swoje siedemnaście lekcji na 17. urodziny. W tamtym roku pojawił się post z 16 książkowymi faktami, więc jeśli chcielibyście i do niego zajrzeć, to zapraszam! A teraz, nie przedłużając, przejdźmy do tego, czego się nauczyłam przez te lata. 

Czytaj dalej

Dwumiesięcznik - wrzesień i październik 2016

Tak, jak pisałam w poście, w którym wyjaśniałam Wam swoje zniknięcie , zrobiłam sobie w październiku przerwę od bloga i od większości mediów. Rok szkolny zaczął się dla mnie całkiem dobrze. Nawet pod względem czytelniczym było całkiem nieźle. Jesień jest cudowną porą roku mimo deszczowych dni i mroźnego wiatru. O efektach zdjęciowych sesji książkowych dowiecie się już niedługo w wrześniowo-październikowej odsłonie 'W obiektywie'. A dzisiaj zapraszam Was na dwumiesięcznik! :)

Czytaj dalej