Niebieskie rybki, stary opuszczony dworzec i Kintsukuroi | Chemia naszych serc - Krystal Sutherland [88]

Udostępnij ten post


Kiedy patrzę w niebo , uświadamiam sobie, że jestem zaledwie popiołem po dawno umarłych gwiazdach. Człowiek to zbiór atomów, które przez krótki czas tworzą określony układ, a potem znów się rozpadają. 

Henry Page jest redaktorem szkolnej gazetki i uczniem ostatniej klasy liceum. Na początku roku poznaje Grace, która przepisała się do jego szkoły dopiero w tym roku. Wygląda dziwnie... Ubiera się w męskie ubrania, pachnie jak facet i zwyczajnie sprawia wrażenie zaniedbanej. Ponad to kuleje i porusza się o lasce. Nauczyciel nadzorujący gazetkę proponuje obojgu stanowisko redaktora i w ten sposób tych dwoje zmuszonych jest ze sobą współpracować. Henry'ego coraz bardziej intryguje postać dziewczyny i pragnie poznać tajemnicę, którą skrywa. Nie spodziewa się, że może być ona tak mroczna. 

Chemia naszych serc to pozycja, która wciąga już od pierwszych stron. Zaczęłam ją czytać, chcąc przełamać swój czytelniczy zastój, i zdecydowanie udało jej się sprawić, że wróciła mi chęć czytania. Na początku roku założyła sobie, że każdego dnia będę czytała przynajmniej rozdział. Wyobraźcie sobie, jak bardzo musiałam być rozdarta w sobie, kiedy jednocześnie byłam ciekawa dalszych losów bohaterów i musiałam wracać do nauki lub zwyczajnie iść spać, żeby rano nie zaspać do szkoły. Tak więc naprawdę ostrzegam, żebyście nie zaczynali tej książki w czasie, kiedy macie naprawdę dużo do zrobienia. 

Można powiedzieć, że to słodko-gorzka historia, która niejednokrotnie rozśmieszy nas (mogliście to zobaczyć na moim instastory @czytam.z.pasja), ale i zaszokuje.  Nie jest to, myślę, pozycja, która wzrusza, chociaż może znajdą się i osoby, którym zakręci się łezka w oku. To książka z bardzo głęboką bohaterką, której autorka wykreowała wspaniały portret psychologiczny. 

Przejdźmy płynnie do bohaterów, skoro już o nich zaczęłam pisać. To właśnie Grace jest postacią, która należy do tych, których można określić mianem bohaterów z duszą (peryfrazując Maję K.). Jej kreacja jest niezwykle złożona, a ja uwielbiam właśnie tak "głębokie", więc mimo niektórych momentów, kiedy Grace irytowała mnie, starałam się zrozumieć ją i jej motywy działania i mimo wszystko chyba mogę powiedzieć, że darzą ją jakąś sympatią. Postać Henry'ego jest postacią, której naprawdę kibicowałam we wszystkim, co robił, i trzymałam za niego kciuki. Kurczę, naprawdę go polubiłam! 
Nie mogę nie wspomnieć tutaj o przyjaciołach Henry'ego, którzy są niesamowici. Mimo że książka naprawdę nie jest obszernych rozmiarów i skupia się bardziej na historii głównej dwójki. La i Muz są postaciami drugoplanowymi, ale myślę, że dość wyraźnie zarysowanymi. Ich przyjaźń z Henrym jest tutaj przedstawiona tak, że naprawdę zazdrościłam im takiego zagrania i lojalności. Z a w s z e mogli na siebie liczyć i w każdej sytuacji byli dla siebie wsparciem. Ukazanie ich więzi w tej książce jest, moim zdaniem, jedną z wielu zalet. 

Dobra, wspomniałam już coś o humorze, ale naprawdę trzeba przyznać, że dialogi między bohaterami lub między Henrym i jego rodzicami po prostu zwalają z nóg. Wybuchałam głośnym śmiechem. Tak działo się do pewnego momentu. Potem sytuacja się trochę skomplikowała i ze słodkiej historia zaczęła się zmieniać w taką leciutko creepy. 

- Czy trzeba ci zapewnić pilny transport powrotny w ramach ucieczki od tych być może naruszających prawo działań?
- Jeszcze nie wiem. Będę w kontakcie, ale nie powinienem wrócić zbyt późno . Nie chcę, żebyście na mnie czekali do nocy. 
- Gdybym nie odbierała, poproś policję, żeby cię odwiozła. A my udamy, że dajemy ci szlaban na miesiąc. 
- Dzięki, mamo.  

Chemia naszych serc to historia o miłości jednak nie takiej jakiej by się wszyscy spodziewali. To historia, do której można odwołać się w rozprawce o odkupieniu, naprawdę. Nawet nie wiedzie, jak bardzo tutaj to jest wpisane, dopóki nie przeczytacie Chemii. To także historia o przyjaźni, prawdziwej i takiej, w której przyjaciele pragną dla ciebie dobra. To pełna metafor, troszkę dramatyczna powieść, która z początku wcale się taka nie wydaje. I historia o poczuciu małości i marności wobec potęgi wszechświata. Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć. Wciągniecie się niesamowicie i nawet nie obejrzycie się, kiedy zamkniecie książkę i nie będziecie wierzyli, że to już po wszystkim. 

Ocena: 9/10 


Kocham swój internet. Znowu miałam z nim problemy, więc recenzja dopiero dzisiaj, mimo że miała być dużo wcześniej. 


1 komentarz :

  1. Tworzę listę książek, które chcę w tym miesiącu kupić i jest to jedna z nich! Spotkałam się już z kilkoma polecającymi opiniami, więc na pewno za jakiś czas i ja podzielę się swoją :)
    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)