Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta - Claire North [101]


Czas był prosty, jest prosty. Możemy go dzielić na proste części, mierzyć, jeść obiad o ustalonej godzinie, pić whisky, obserwując upływ czasu. Możemy wykorzystać czas matematycznie, zastosować jako narzędzie do opisu obserwowanego wszechświata, a jednak gdyby nas poproszono, żebyśmy prostym językiem wytłumaczyli dziecku jego naturę, jesteśmy bezsilni. W istocie rzeczy wydaje się, ze potrafimy go tylko marnować. To wychodzi nam najlepiej. 

Niektórych historii nie da się opowiedzieć w jednym życiu. Zaskakująca reinterpretacja opowieści o podróży w czasie. Odważna, magiczna, mistrzowska.

Harry August umiera. Znowu. W chwili śmierci Harry August zawsze powraca do punktu wyjścia. Niezależnie od tego, co robi i jakie decyzje podejmuje, za każdym razem staje się chłopcem pamiętającym wszystkie fakty z życia, które przeżył dwanaście razy. Nic się nie zmienia, nigdy. Aż do teraz.
Kiedy nadchodzi kres jedenastego życia Harry’ego, przy jego łóżku pojawia się dziewczynka, która mówi: „O mało mi nie umarłeś, doktorze… Muszę wysłać wiadomość w przeszłość”.
Oto opowieść o wcześniejszych – i późniejszych – wydarzeniach z życia Harry’ego. Podejmuje on próbę ocalenia przeszłości, której nie może zmienić. Stara się uratować przyszłość, by nie dopuścić do katastrofy.


- lubimyczytac.pl

Jeżeli śledzicie tego bloga już od dłuższego czasu, to pewnie zauważyliście, że opis z lubimyczytac.pl przytaczam tylko wtedy, kiedy sama nie potrafię opowiedzieć za dużo o fabule książki lub nie chcę też za wiele zdradzić. Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta może nie ma najprostszego opisu, ale powoli Wam go wyjaśnię.

Harry August ma zdolność do przeżywania swojego życia kilkanaście razy. Za każdym razem kiedy umiera, nieważne w jakim wieku, po chwili odradza się dokładnie w tym samym czasie i miejscu, gdzie urodził się po raz pierwszy. Za każdym razem może zupełnie inaczej kierować swoim życiem. Jest coś jeszcze - Harry pamięta wszystko, co przeżył do tej pory. 

Trzeba przyznać, że pomysł na fabułę jest bardzo oryginalny i intryguje czytelnika. Sam motyw podróży w czasie pojawiał się i nadal pojawia w literaturze, ale na pewno nie w takiej wersji. Autorka świetne sobie z nim poradziła! 

Książka jest trochę chaotyczna, bo wielokrotnie Harry August wraca we wspomnieniach do poprzednich żyć, ale tak jak na początku sprawiało to, że gubiłam się i nie ogarniałam już, o czym czytam, tak z każdym rozdziałem przyzwyczajałam się do tego i tych retrospekcji też było mniej. Ogólnie fabuła jest w większości uporządkowana chronologicznie żywotami Harry'ego.

To historia science-fiction, więc nie zdziwi nas fakt, że znajduje się tutaj tak wiele terminów naukowych, głównie z zakresu fizyki, ale także wydarzeń historycznych - w końcu to pozycja z wątkiem podróży w czasie. I to było dla mnie momentami tak przytłaczające! Akurat i fizyka, i historia nie są dziedzinami nauki, do których pałam ogromną sympatią, a wręcz przeciwnie - skakałam z radości, kiedy w pierwszej klasie liceum skończyła się ostatnia w życiu lekcja fizyki. 

Harry August jest postacią, w której ciągle mam wrażenie drzemie dziecko. I choć po każdej śmierci odradza się na nowo, nigdy już nie jest tym samym małym chłopcem, którym był, kiedy dorastał po raz pierwszy, ale czasami to jego wewnętrzne dziecko daje o sobie znać. Jest także mężczyzną niesamowicie inteligentnym i rozsądnym. Takim, który wytrwale dąży do celu. Ma świetne poczucie humoru. Harry August to ja tylko w wersji męskiej i tysiąc razy mądrzejsza niż jestem teraz. Harry to główny bohater, ale nie jedyny znaczący. Wszyscy zostali tak dobrze wykreowani, że mamy wrażenie, jakbyśmy czytali o prawdziwych postaciach historycznych! 

Myślę, że nie będzie dla Was spoilerem, jeśli napiszę Wam, że Harry przez większość książki podąża do swojego celu. Naprawdę mi tym imponuje i darzę go przez to ogromnym szacunkiem! To, co robi, zasługuje na podziw i aplauz na stojąco. 

 - Czy mogę dostać trochę czasu do namysłu? - spytałem. 
 - Naturalnie - odpowiedział beztrosko. 
- Nie przeszkadzałoby ci, gdybym zatrzymał pistolet? 
- Jasne, że nie. Czy miałbyś coś przeciwko temu, by spędzać ten czas w wygodnej celi? -spytał. - Jest tu wiele delikatnych aparatów, które mogłyby się pobrudzić, gdybyś postanowił strzelić sobie w głowę. 
- Rzeczywiście, byłoby to przykre - zgodziłem się. - Prowadź. 

Całą historię czytało mi się niesamowicie przyjemnie. Kiedy zaczynałam już czytać, nie mogłam się oderwać! Czytałam do późnych godzin nocnych i choć rano przez to wstałam później i musiałam robić tysiące innych rzeczy niż czytanie, nie mogłam się doczekać wieczoru, kiedy będę mogła spokojnie usiąść sobie do lektury. 

Przyznam, że Claire North ogromnie polubiłam za jej styl i kreację świata. Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta jest książką niesamowicie intrygującą, wciągającą od pierwszych stron, ale także dość klimatyczną lekturą. Myślę, że ogromną radość z czytania jej będą miały szczególnie wszystkie fizyczne freaki, ale cała reszta także nie-freaków, bo ta książka jest rewelacyjna. Naprawdę cieszę się, że po nią sięgnęłam i nie żałuję. Zakończenie mnie leciutko rozbiło, ale miałam jednocześnie ochotę przybić z Harrym piątkę. Serdecznie polecam Wam zapoznać się z tą historią i przekonać się, o czym tak naprawdę piszę. A jeśli już się zdecydujecie, zaczniecie czytać i nie będziecie ogarniali całej tej idei ouroboran, czyli osób żyjących kilkoma życiami, nie martwcie się, czytajcie dalej - z czasem wszystko się Wam ułoży w głowie. 

Ocena: 8.5/10 

Czytaj dalej

Wakacyjna Przygoda Book TAG


Nie często możecie znaleźć na moim blogu TAGi, ponieważ nie często zostaję do nich nominowana. Jednak ostatnio Ola z bloga readingwithpercy nominowała mnie do Wakacyjna Przygoda Book TAG. I choć wakacje powoli dobiegają końca (tak, ja też nie mogę w to uwierzyć), to cieszmy się ich ostatnimi dniami. Tak więc rzutem na taśmę jeszcze wakacyjny wpis. 
Czytaj dalej

Podsumowanie Kluchatonu


Przyznajcie, że ta nazwa wymiata! Jeżeli słowo 'kluchaton' słyszycie po raz pierwszy i jesteście lekko skonsternowani, to odsyłam Was do Remi z kanału lilacwix,, która wraz z Marią i innymi Kluchami są jego twórczyniami. A dla wszystkich leniuszków, którym nie chce się wchodzić w link, szybko wyjaśniam, że Kluchaton to maraton czytelniczy, który trwał w dniach 14. - 20. sierpnia. Aby zaliczyć go, trzeba było przeczytać min. 1200 stron i wypełnić co najmniej 5 z 15 wyzwań.

Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] Ocalałe - Riley Sager [100]


PREMIERA - 1 LUTEGO 2018

Quincy Carpenter jest Ocalałą. Takim mianem media okrzyknęły ją po masakrze w Pine Cottage, którą przeżyła jako jedyna z sześciu osób. Pięcioro jej przyjaciół zostało zamordowanych, a Quinn zastanawia się, dlatego to właśnie ona ocalała. Życie z traumą nie jest łatwe, ale dziewczyna powoli wraca do siebie i do normalności, jeśli w ogóle można mówić o normalności w świetle takich wydarzeń. I z pewnością ułatwia jej to fakt, że pamięta prawie nic z szalonej nocy sprzed dziesięciu lat...

W Ocalałych, które miały być lepsze nawet niż Lokatorka, pokładałam ogromne nadzieje. Te nieliczne osoby, które otrzymały swój egzemplarz przedpremierowo, polecały i zachwalały Ocalałe. A jak było ze mną? 


Styl Riley Sager sprawił, że od samego początku poczułam się zaintrygowana. I choć nie tak lekko było mi się w tę pozycję wbić, to kiedy już zaczynałam czytać, ciężko było mi się oderwać. Rozdziały nie były przydługawe i kończyły się w odpowiednich momentach, aby zaciekawić czytelnika i zachęcić go do kontynuacji lektury. Dodatkowo był ciekawy tego, co wydarzyło się w Pine Cottage i tego, co ukrywa Quincy.

Niesamowitą akcję, jej zwroty otrzymaliśmy jednak dopiero mniej więcej w połowie książki. Przez pierwszą część te wydarzenia są obecne, ale nie są na miarę thrillera, a raczej powieści obyczajowej z wątkiem bohaterki po traumie. Mimo wszystko nie nudzą one aż tak bardzo, a skrupulatnie prowadzą do punktu kulminacyjnego. 

Za zakończenie jestem w stanie bić brawo! Zupełnie go nie przewidywałam i totalnie mnie zaskoczyło. Dochodziłam do siebie jeszcze przez kilkadziesiąt minut po skończeniu książki, bo byłam w ogromnym szoku. Z pewnością jest jedną z mocniejszych zalet w tym thrillerze. 

Jeżeli chodzi o kreację psychologiczną bohaterki. Quincy jest przedstawiona jako postać, która niby prowadzi normalne życie, ale tak naprawdę w środku jest potrzaskana. I można się tego domyślić - w końcu przeżyła masakrę. Jest to w pełni uzasadnione zachowanie, ale z perspektywy osoby czytającej o tym, może wydawać się lekko wyolbrzymione i naprawdę irytujące. Quinn jest jedną z tych bohaterek, które prawie nigdy nie postępują zgodnie ze swoimi myślami, zasady itd. Działają na przekór sobie, a później są zdziwione konsekwencjami. Wkurzało mnie to i chciałam zapisać ją do psychoterapeutki, która pomogłaby jej ułożyć siebie. Ale przyznać trzeba, że jeśli Quincy miała sprawiać wrażenie właśnie takiej osoby potłuczonej wewnątrz, a na zewnątrz świetnie sobie radzącej, to autorce ta kreacja wyszła świetnie. Jeżeli choć o innych bohaterów, to moją sympatię zdobyli raczej ci drugoplanowi albo ci, którzy wcale nie powinni jej zdobyć. O, ironio! 

Po skończeniu Ocalałych miałam ogromny dylemat, jak ocenić tę książki i do czego mam się odnieść w jej recenzji. Nadal jestem rozdarta. Z jednej strony troszkę się zawiodłam na napięciu, bo liczyłam, że będzie go więcej. Z drugiej jednak podobał mi się styl autorki, kreacja bohaterek i fenomenalne zakończenie. Myślę, że Ocalałe ją prawie tak dobre, jak Lokatorka. Zdecydowanie na plus dla nich wychodzi brak scen erotycznych, jednak wcześniejsza premiera bardziej trzymała mnie w napięciu. 

Ocalałe są pozycją, do której pewnie wrócę po latach, kiedy już zupełnie zapomnę, co wydarzyło się w Pine Cottage. Przyznaję, że książkę tę czytało mi się naprawdę dobrze i dość szybko. Doceniam niebanalny pomysł na fabułę i jego realizację. I podkreślam, że absolutnie nie jest to zła pozycja!!! Cieszę się, że mogłam się z nią zapoznać przedpremierowo i nie żałuję czasu spędzonego z nią. Bardzo mi się podobała, jednak gdzieś tam na dnie we mnie kołysze się kropelka rozczarowania, że nie okazała się tą perełką, na którą liczyłam. 

Gorąco polecam Wam zapoznać się z tą historią w przyszłym roku. Jeżeli będziecie na nią wyczekiwać, to życzę Wam cierpliwości! 

Ocena: 8,5/10

Za możliwość przeczytania Ocalałych przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!
>>To już setna recenzja!!!<<
Czytaj dalej

Czytam z pasją ma już 3 lata + mini q&a + rozdanie na Instagramie


Dokładnie trzy lata temu pojawił się tutaj pierwszy post. Nie spodziewałam się wtedy, że będę publikować je przez kolejne lata i wytrwam w tym tyle czasu, tym bardziej, że wiele rzeczy zaczynałam i nudziły mi się po kilku tygodniach czy miesiącach. Wiele razy przychodziły chwile zwątpienia, ale walczyłam z nimi i jestem teraz z siebie szczerze dumna, że wygrałam! 
Czytaj dalej

Zadaj mi pytanie!


W związku z tym, że wkrótce planuję na blogu specjalny wpis na specjalną okazję, chciałabym, abyście w tym poście zadali mi pytanie. Nie musi to być pytanie książkowe, może dotyczyć ulubionego serialu czy muzyki, mojej osoby. Na każde odpowiem :D Czekam na pytania do 15 sierpnia, abym mogła jeszcze na nie odpowiedzieć ;)
Dzisiaj króciutko, ale mam nadzieję, że mogę na Was liczyć! 💕
Ściskam,
Ana
Czytaj dalej

Liebster Blog Award #6


Kiedy otrzymuję nominację (lub jestem zachęcona) do zrobienia tego tagu zawsze robi mi się cieplutko na sercu. Mam wrażenie, że mój blog choć troszkę nie gubi się w tej ogromnej blogosferze i cieszę się, że poprzez zadane pytania bardziej mniej poznajecie! Dziękuję bardzo Kindze z bloga In Love With Books za nominację! 
Czytaj dalej

Książkoholik w kuchni #1 Szkockie ciasteczka z "Obcej"


Dzisiaj coś nowego na blogu, ponieważ przychodzę do Was z postem prosto z kuchni. Często w książkach pojawiają się różne potrawy, których z chęcią spróbowałabym w rzeczywistości. Postanowiłam, że jako pierwsze odtworzę popularne szkockie ciasteczka z "Obcej" Diany Gabaldon. Nie będą to typowe narodowe ciastka Szkocji, ale tylko inspirowane nimi dwie wersje owsianych ciasteczek. Pierwszą z nich postanowiłam podzielić się z Wami dlatego, że podczas czytania właśnie pierwszego tomu tej serii podjadłam sobie te słodkości i od tej pory będą mi się one kojarzyć z Claire i Jamie'm. Jeżeli oprócz czytania lubicie także pokucharzyć, to zapraszam Was do zapoznania się z tymi przepisami! 

Czytaj dalej