Czas czasami niczego nie zmienia | Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? - Estelle Maskame [57]

Udostępnij ten post



CZY WSPOMINAŁEM, ŻE CIĘ POTRZEBUJĘ? - ESTELLE MASKAME 
DRUGI TOM SERII DYMILY
____________________________________

Czyżby nie wiedział, ze ludzie w naszym życiu pojawiają się i znikają? Że wszystko może się zmienić? Teraz się nam wydaje, że to, co nas łączy, jest prawdziwe i będzie trwało wiecznie, ale prawda jest taka, że nie wiemy, co wydarzy się za kilka miesięcy albo za kilka lat. 
  
 Minął prawie rok od ostatniego spotkania Tylera i Eden. Rozstali się wtedy niepewni tego, co robią. Teraz mają spędzić razem sześć tygodni w mieszkaniu Tylera w Nowym Jorku - mieście, które nigdy nie śpi. Eden liczy, że Tyler nadal coś do niej czuje, a jednocześnie obawia się tego, co może się stać, jeśli jej nadzieja okaże się trafna. Te sześć tygodni zmienią życie ich obojga i skłonią do podjęcia ważnych decyzji i dokonania wyborów.

Muszę już na wstępie napisać to, że spodziewałam się wiele po tej pozycji, mając na uwadze, jak skończyła się poprzednia, a także to, że jest to już nie debiut, ale kontynuacja serii. Tym bardziej powinna okazać się świetną lekturą. 

Tak, jak w Czy wspominałam, że Cię kocham? styl z Wattpada pojawiał się tylko chwilowo i zaraz znikał, tak w tej części można go było zauważyć praktycznie non stop. Przyznam, że denerwowało mnie to, ponieważ sądzę, że jeśli coś zostało już wydane, to powinno być tego godne i mieć godny styl, a nie styl nastolatek z Wattpada, bo równie dobrze to one mogłyby dostać szansę na swoją książkę, jeśli iść tym tropem. I mimo że czytało mi się tę pozycję dość szybko, to nadal nie jestem do niej przekonana.

Akcja akurat może być plusem, ale nie za dużym. Dzieje się sporo, a ostatnie 150 stron znowu jest napakowane nią. Zaczynam myśleć, że autorka przez całą książkę ciągnie ledwo jedno z drugim, żeby najwięcej akcji wrzucić w zakończenie. Nie wiem, jaki jest tego cel... Ale ostatni rozdział, a dokładnie 10 stron są fenomenalne i w ogóle niespodziewane. To jest ogromny plus, który naprawdę rzuca na kolana i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. 

Bohaterowie, czyli akapit o tym, że ledwo przebrnęłam przez tę książkę przez głupotę Eden. Jeszcze tak głupiej bohaterki to nie znalazłam. Tak w pierwszym tomie dało się przymknąć oko na jej idiotyzmy, tak w tym było ich tak wiele, że nie byłam w stanie tego zlekceważyć. Coś ogromnie irytującego. Możecie sobie wyobrazić, jak wkurzające to musiało być, skoro odrywałam się od czytania i krzyczałam, jaką Eden jest kretynką. Jej "ciężkie" do podjęcia decyzje, walka samej ze sobą są tak przerysowane, że aż śmieszne. 
Co innego Tyler, którego poznajemy od zupełnie innej strony i myślę, że jest jednym z niewielu plusów tej powieści. Pojawiają się także inne postacie, np. prześmieszny Snake i Emily.

Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? zawiodło mnie totalnie. Oczekiwałam czegoś lepszego, nawet od pierwszego tomu, bo zazwyczaj tak bywa w seriach. Okazało się być pomyłką. Nawet nie rozumiem, dlaczego doczytałam tę książkę do końca XD Pewnie sięgnę mimo wszystko po trzeci tom, ale to tylko ze względu na zakończenie tej część, które mnie zadziwiło. Tak więc myślę, że pani Maskame nie postarała się tym razem i po publikacji pierwszego tomu osiadła na laurach i pomyślała, że skoro 1. tom był dobry, to ludzie i tak kupią drugi. Przeczytajcie tylko ze względu na Tylera i świetne opisy Nowego Jorku!

Ocena: 5/10


2 komentarze :

  1. Poluję na tę książkę :)
    obserwuję i zapraszam do siebie, dopiero zaczynam :) https://domowabiblioteczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zajrzę. I życzę powodzenia i wytrwałości w pisaniu :D
      Pozdrawiam,
      Ana

      Usuń

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)