Wesołych świąt, moi drodzy!


Przed świętami miały się pojawić jeszcze dwa czy trzy posty, ale pewnie znacie to uczucie, kiedy nagle z dwóch tygodni okazuje się, że zostało 5 dni do Wigilii. Sprzątanie, kupowanie i pakowanie prezentów, pieczenie pierników, a na domiar tego wszystkiego w szkole nadal sprawdziany i kartkówki, których raczej nie będzie można poprawić. Tak właśnie wyglądał mój ostatni tydzień. I kiedy już już miałam chwilę na napisanie czegoś, okazywało się, że jednak muszę coś jeszcze powtórzyć do szkoły albo byłam zwyczajnie zmęczona i tylko czytałam. 
Tak więc kiedy już po sprzątaniu, pakowaniu prezentów itd. mogę usiąść do komputera, chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. 

Życzę Wam szczęśliwych, ciepłych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Książkowych prezentów, smacznego jedzenia i wspaniale spędzonego czasu z najbliższymi. 

Cieszcie się nimi i podejmijcie refleksję, ile znaczą dla Was ludzie, z którymi je spędzacie. Niech te święta będą udane! 

Ana 🎄🎅💕
Czytaj dalej

Listy do zimy #1 - II edycja


12 grudnia 2016r. 

Droga, Zimo! 

Czytaj dalej

Kiedy Twojemu życiu zagraża praktycznie wszystko | Ponad wszystko - Nicola Yoon [77]


Ocean - bezkresna część samego siebie, której się nie znało, ale której istnienie się podejrzewało. 

U Madeline stwierdzono kilka miesięcy po urodzeniu zespół SCID, zwany także chorobą chłopca z bańki. Jest to upośledzenie układu odpornościowego, co czyni chorego podatnego na infekcje bakteryjne, wirusowe i grzybicze. Sama Madeline określa swoją chorobę jako alergię na cały świat. Dlatego od 17 lat przebywa tylko w sterylnym domu, do którego aby się dostać trzeba przejść przez śluzę. Nie zna prawdziwego życia, dlatego nie tęskni za nim ani nie pragnie go. Do dnia, kiedy do domu naprzeciwko wprowadza się nowa rodzina. Jej szczególną uwagę przyciąga wysoki, szczupły i ubrany na czarno chłopak. To wtedy Madeline zaczyna żałować, że jest chora. Pragnie spróbować prawdziwego życia. Tylko jak? Czy może pozwolić sobie na takie ryzyko? Co zrobi?

Kiedy tylko usłyszałam o tej książce w Polsce, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Nieważne kiedy to nastąpi, zrobię to. 

Pomysł na fabułę jest dość oryginalny. No przyznajmy szczerze, że mało (albo wcale) jest na rynku literackim książek, które poruszałyby taką tematykę jak Ponad wszystko. To zaskakujące jak wiele może się dziać nawet jeśli bohaterka nie wychodzi z domu! Nie jest to do końca takie oryginalne, bo pojawia się schemat wątku romantycznego jak w większości młodzieżówek, ale mimo wszystko to coś innego i ogromny plus za to. 

Oprócz głównej bohaterki możemy poznać również chłopaka z naprzeciwka (imię poznajcie sami). Jeśli myślicie, że to przez narrację z jego punktu widzenia, to was wyprowadzę z błędu. Madeline jest świetną obserwatorką i to właśnie dzięki jej świetnym opisom możemy bliżej go poznać. Obu postaciom nie brakuje humoru, a to zawsze pozytywnie wpływa na odbiór historii. 
- Czy doświadczę turbulencji?
- Tak. Turbulencje to nieodłączny element każdego życia. 
Ponad wszystko czyta się niesamowicie lekko i niesamowicie szybko. Styl autorki jest bardzo przyjemny. Dodatkowo małe i duże zwroty akcji idealnie podtrzymują delikatne napięcie. Zakończenie, a dokładniej to, co się dzieje mniej więcej na ostatnich 80 stronach, totalnie zaskakuje czytelnika. Myślę, że większość z nas, może nie wszystkich, ale jednak nie wszyscy mogą spodziewać się czegoś takiego. I jeśli Wasi znajomi, przyjaciele nie czytają, to z pewnością nie będziecie mogli się powstrzymać od nie mówienia im, że właśnie wydarzyło się to i co, i w ogóle jak to możliwe? 

Ponad wszystko wspominam bardzo dobrze. Było przyjemną lekturą mimo wszystko i będę do niej wracać, choć pewnie w okresie wiosenno-letnim. Młodzieżówka trochę inna od reszty, ale godna polecenia wszystkim! 

Ocena: 



Czytaj dalej

TBR Winter 2016


Hej hej!
Przyszedł czas podzielić się z Wami moimi czytelniczymi planami na tę zimę. W tamtym roku (również 4 grudnia! 😸) także pojawił się taki post w ramach Blogmasów, o których wspomnę jeszcze w dalszej części posta.

Czytaj dalej

Droga do sukcesu | Jedyny pirat na imprezie - Lindsey Stirling i Brooke S Passey [76]


Jedyny pirat na imprezie nie jest typowo fabularną książką. Autorka trochę ją sfabularyzowała, co pozytywnie wpłynęło na odbiór przez czytelnika, jednak charakter autobiograficzny nie zatarł się.

Lindsey Stirling jest jedną z najsłynniejszych i najlepszych skrzypaczek na świecie, a jednocześnie Najlepszą Youtuberką 2015. Skrzypce pokochała  już w wieku 6 lat. Rodzice poświęcali się niejednokrotnie, aby mogła rozwija swoją pasję. Opłaciło się (nawet dosłownie).

Przyznam szczerze, że o Lindsey słyszałam do tej pory bardzo bardzo niewiele. Sięgałam po tę książkę, nie wiedząc tak naprawdę, kim jest jej autorka. Ale z każdą kartką pozycja ta stawała się coraz ciekawsza i coraz bardziej interesowała mnie postać Lindsey Stirling.

Lindsey była zwykłą dziewczyną, która miała marzenie. Chciała tworzyć muzykę i chciała tą muzyką zachwycać ludzi. W swojej książce opisała  drogę na szczyt. Drogę od  zwykłej dziewczynki, później nastolatki, która udostępniała swoją muzykę w Internecie, do światowej sławy skrzypaczkę.

Autorka Jedynego pirata na imprezie  podkreśla, że jeśli naprawdę wierzymy w swoje marzenia, dążymy do ich spełnienia, to one się spełnią.  Daje czytelnikowi drobne wskazówki, które docierają prosto do serduszka, a dzieje się to dlatego, że Lindsey jest zwykłą dziewczyną, która ciężką pracą dotarła tam, gdzie jest teraz i dzieli się tym z nami.

W Jedyny pirat na imprezie opowiada o swoim dzieciństwie – tacie, przyjaciółkach, o trudnym okresie w college i pracy, jaką włożyła w swój kanał na YouTubie. Dzieli się swoimi skrytymi, bardzo prywatnymi sprawami, z których  większość z nas pewnie nie zdawała sobie sprawy. Możemy znaleźć tutaj także opisy jak cała ta „sława” wygląda od wewnątrz, jakie żądzą tam „prawa” . Autorka przedstawia czytelnikowi, jak powstały niektóre teledyski, jak wyglądały przygotowania. Opowiada, jak powstawała jej koncertowa ekipa i jak wyglądały trasy koncertowe „od środka”.


Książka ta nie byłaby tak wyjątkowa, gdyby nie to, że wyraźnie widać, że została napisana z sercem i z dobrym poczuciem humoru. Widać w niej determinację i entuzjazm autorki. Naprawdę dobrze wspominam tę książkę. Przyjemnie się ją czytało i polecam wszystkim, którzy kochają Lindsey, a także  tym, którzy jeszcze jej nie znają. W książce znajduje się wiele tytułów jej utworów, więc wystarczy wyszukać, włączyć i czytać przy tej muzyce, a tym samym bardziej wniknąć do świata skrzypaczki. 

Ocena: 8/10 

Znacie Lindsey? Lubicie jej utwory? Jeśli tak, to czy chcielibyście sięgnąć po jej książkę? 
Czytaj dalej