Zabrali mi wszystko, nawet ciało | Starter - Lissa Price [60]

Udostępnij ten post


STARTER - LISSA PRICE 
____________________________

Cały ten czas zadręczałam się, że jestem oszustką, prostaczką udającą księżniczkę, a tymczasem książę też był przebierańcem. Od początku do końca jedynie fantomem. W moim świecie nic nie było tym, na co wyglądało. Zastanawiam się, czy jeszcze kiedykolwiek będę w stanie komukolwiek zaufać.


Po wojnie bakteriologicznej w amerykańskim społeczeństwie nie ma ludzi między 20. a 60. rokiem życia. Młodzi, Starterzy, żyją w ruinach budynków, walcząc z regeneratami lub trafiają do zakładów dla nieletnich, gdzie są traktowani gorzej niż zwierzęta. Enderzy, czyli starzy, mają wszystko - bieżącą wodę, jedzenie, dach nad głową i, co najważniejsze, pieniądze, za które mogą kupić dosłownie wszystko, nawet młodość w ciele Startera. Pomaga im w tym Prime Destinations i chip, który wczepia się do mózgu. 

Callie, czyli główną bohaterkę, poznajemy w momencie, w którym przychodzi do Prime Destinations, aby dowiedzieć się więcej o wynajmie własnego ciała. Ma kilkanaście lat, straciła rodziców, żyje na ulicy wraz ze swoim siedmioletnim bratem i przyjacielem, Michaelem. Już od początku możemy podejrzewać, że nie będzie  ona jedną z tych irytujących bohaterek. Jest odważna i troszczy się o brata. To właśnie ze względu na niego udała się do Prime Destinations 

Cały pomysł na fabułę na pewno nie jest oklepany, bo w literaturze nie spotkałam jeszcze czegoś takiego, jak wypożyczanie ciał. Jednak łatwo zauważyć, że autorka opierała się na pewnym schemacie książek science-fiction dla młodzieży. Jedna dziewczyna przeciwko całemu systemowi. Zrobi wszystko, żeby ratować młodsze rodzeństwo. Nie brzmi znajomo? Tak więc to podobieństwo trochę kuło w oczy i nie pozwalało mi się skupić lepiej na fabule. Ale może tylko ja mam takie spostrzeżenia...

Sama akcja jest rozwinięta stopniowo i tak naprawdę (jak to często bywa) zaczęła ciekawić dopiero przy ostatnich 100 stronach. Nie mam jej nic do zarzucenia. Utrzymane jest napięcie, wtedy kiedy powinno ono być. A samo wprowadzenie do nowego świata nie trwa zbyt długo i jest dobrze "zagospodarowane" na stronach - mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. 

Książka nie powaliła mnie, nie zatrzymała się w mojej głowie wyjątkowo długo. Kiedy ją skończyłam miałam ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom. Teraz jednak nie jestem pewna, czy chcę. Tracić znowu czas, kiedy można przeczytać coś zdecydowanie lepszego? Mogę obejść się bez znajomości dalszych losów Callie. 

Starter to opowieść o walce o siebie i o dobro drugiego człowieka. Myślę, że trochę symboliczny obraz tego, co może się stać, kiedy pieniądze będą dla nas najważniejsze. A przecież istnieją jeszcze inne wartości - przyjaźń, miłość, poświęcenie. 

Recenzja krótka, ale nie ma co się rozwodzić. Podkreślam jedynie, że książka nie była zła, była dobra, ale nie bardzo dobra. Nie spodziewajcie się, że wniesie coś nadzwyczajnego do waszego życia ani że was zaskoczy. Odradzam sięgania po nią. Wybierzcie w jej miejsce coś, co na pewno jest lepsze. 

Ocena: 6,5/10

1 komentarz :

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)