Życie Pi - Yann Martel [98]

Udostępnij ten post


Głównym polem bitwy o Dobro nie jest otwarta, publiczna arena, ale niewielka polanka w każdym ludzkim sercu. 

Piscine Molitor Patel jest synem właściciela zoo w Puttuczczeri. Pewnego dnia jego rodzina z wielu powodów zmuszona jest przenieść się do Kanady. W drodze na inny kontynent japoński fraktowiec, na którym znajdują sie Patelowie i ich zwierzęta, tonie. Pi, tygrys bengalski, hiena cętkowana, ranna zebra i orangutan są jedynymi ocalałymi na jednej szalupie. Z każdym kolejnym dniem pasażerów ubywa, aż w końcu pozostaje jedynie Pi i ogromny tygrys. Dryfują wiele dni po Oceanie Spokojnym, próbując przeżyć.

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego po tej książce. Pierwsze sześćdziesiąt stron poświęcone są dokładnym opisom zwierząt w zoo. Przedstawiają takie bardzo "przyrodnicze, biologiczne" spojrzenie na ich sytuację czy wiele zachowań. Mi jako uczennicy z rozszerzoną biologią nie przeszkadzało to, do czasu... W pewnym momencie wszystkie takie fragmenty okropnie mnie przytłaczały i zastanawiałam się nad odłożeniem tej książki i nie wracaniem do niej. 

Życie Pi okazało się niełatwą lekturą nie tylko na zdecydowanie przytłaczającą ilość biologii, ale również na nietypowy styl autora. Zupełnie nie przypadł mi do gustu. Był zbyt sztywny i choć pojawiały się fragmenty z humorem, nadal ciężko było mi śledzić tę historię. Tym bardziej, że początkowe strony są bardzo chaotyczne - pojawiają się liczne retrospekcje, choć ułożone raczej chronologicznie, dotyczą naprawdę wielu tematów i ciężko było mi się na tym skupić. Dodatkowo często zbyt szczegółowo, moim zdaniem, opisywano techniczne aspekty szalupy itp. Książkę tę czytało mi się okropnie ciężko także przez wydanie, które ma białe kartki...

Tak naprawdę mamy do czynienia z trzema głównymi bohaterami - oceanem, tygrysem i samym Patelem.  Pacyfik nie tylko jako ogromny naturalny zbiornik słonej wody i żywioł, ale także jako oddzielny bohater całej historii to coś niesamowitego. Pi Patel to dzielny nastolatek, który by przetrwać, musiał stać się samcem alfą dla drapieżnika, z którym przyszło mu dzielić pokład. Nietypowa postać w literaturze, bardzo oryginalna. Bohaterowie stanowią jedną z nielicznych zalet.

Zakończenie to coś, czego nikt by się nie spodziewał. Zdecydowanie jest największą zaletą tej historii. 

Życie Pi nie okazało się wciągającą lekturą i trochę musiałam się zmuszać, żeby ją skończyć. Jednak kiedy zaczynałam już czytać, przyjemnie zagłębiałam się w historię Pi i już raczej z przyjemnością ją kontynuowałam. To szokująca pozycja, która zaskakuje czytelnika nie raz. Życie Pi to swoisty podręcznik przetrwania na otwartym morzu z niebezpiecznym zwierzęciem na pokładzie. Myślę, że to książka odpowiednia dla osób bardziej dojrzałych i przede wszystkim cierpliwych i naprawdę ciekawych. 

Ocena: 6/10

4 komentarze :

  1. Film bardzo mi się podobał, koniecznie muszę sięgnąć po książkę ale może jesienią jak będę miała więcej czasu, bo jak widać trzeba się trochę przy niej skupić :)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, film jest fantastyczny i bardzo go lubię, zdecydowanie bardziej niż książkę ;/
      Również pozdrawiam,
      Ana

      Usuń
  2. Film bardzo mi się podobał, ale skoro w książce jest wiele opisów to nie jest ona zdecydowanie dla mnie:/
    Pozdrawiam http://oksiazko.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie odradzam, jeśli nie lubisz takich opisów ;)
      Pozdrawiam,
      Ana

      Usuń

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)