środa, 23 maja 2018

Gdzie ty szukasz swojego szczęścia? | More happy than not. Raczej szczęśliwy niż nie - Adam Silvera [109]



Czas ukoi cały twój ból, więc nawet jeśli teraz ktoś próbuje cię wykoleić, i tak w końcu wrócisz na właściwe tory. 

Kiedy usłyszałam o tej książce pierwszy raz w filmiku Remi, byłam szczerze zainteresowana i zastanawiałam się nad przeczytaniem jej w języku angielskim (choć prawdopodobnie trwałoby to u mnie pół roku...). Gdy dowiedziałam się, że dzięki Wydawnictwu Czwarta Strona pozycja ta ukaże się w Polsce, nabrałam ogroooomnej ochoty na zapoznanie się z nią. I choć przygotowania do i sama matura mi trochę w tym przeszkodziła, to jednak ostatnio udało mi się to zrobić. I jak moje wrażenia? 

Gdybyście mogli usunąć, któreś z bolesnych wspomnień, zrobilibyście to? Aaron Soto żyje w świecie, w którym można wymazać z pamięci konkretne momenty, a dzieje się to w Instytucie Leteo. Po śmierci ojca bohater zmaga się z rozpaczą i pustką spowodowaną nieobecnością rodzica. Pogodzenia się z przeszłością nie ułatwia fakt, że chłopak żyje w miejscu, gdzie został znaleziony jego tata i non stop przypomina mu ono o tragedii, jaka spotkała rodzinę Aarona. W powrocie do normalnego życia pomaga mu jego dziewczyna, artystka - Genevieve. Kiedy ta wyjeżdża na kilka tygodni na obóz atystyczny, Aaron zaczyna spędzać więcej czasu z przyjaciółmi, a w zwłaszcza z nowo poznanym Thomasem. Specyficzny stosunek chłopaka do świata intryguje głównego bohatera... Co takiego wydarzy się, że Aaron zdecyduje się na zabieg w Instytucie? Czy dojdzie do niego? 

Nastawiałam się na coś naprawdę fenomenalnego, coś, co wciągnie mnie od pierwszej strony. Jak ogromny był mój zawód, kiedy czytając każdą kolejną stronę, nie spotkałam tego oczekiwanego 'wow'... Przez całą lekturę tej książki miałam do niej mieszane uczucia. Nie rozumiałam jej fenomenu. Czekałam cały czas na tę huśtawkę emocjonalną zaserwowaną nam przez autora, ale się nie doczekałam. 

Choć powieść ta otworzyła mi oczy jeszcze bardziej na rolę wspomnień w kształtowaniu naszej osobowości, to przybliżyła mi także "myśli" osoby lgbt. Miałam już okazję czytać książki w tej tematyce, ale tutaj została ona przedstawiona w zupełnie inny sposób. Adam Silvera pokazuje nam dopiero cały proces poznawania siebie, poznawania własnej seksualności właśnie przez taką osobę. I to było dla mnie pozytywnym aspektem, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z takim sposobem nawiązania do niejako nadal tematu tabu w naszym kraju. Autor pokazuje też właśnie w swojej książce, że osoby lgbt nadal spotykają się z ogromną nienawiścią w niektórych środowiskach i do czego ta nienawiść może doprowadzić. 

Jeżeli chodzi o ten wątek science-fiction w More happy than not, to przeciwnicy takiego rodzaju literatury nie muszą się obawiać, ponieważ przez większość książki w ogólne nie ma mowy o Instytucie. Muszę przyznać, że ja też obawiałam się tego wątku, bo nie wyobrażałam sobie połączenia obyczajówki, w której poruszane są problemy nie tylko nastolatków, ale w głównej mierze ich, z science-fiction. Trzeba jednak oddać autorowi, że zrobił to w świetny sposób. 

Na uwagę w recenzji zasługuje też portret rodziny Aarona. Jego mama jest ciężko pracującą kobietą, która chce jak najlepiej dla swoich synów. Eric, czyli brat głównego bohatera (domyśliliście się, prawda?) jest osobą, która większość czasu spędza, grając w gry, od czasu do czasu pracuje. To z nim Aaron dzieli pokój, a dokładnie salon. I można też zauważyć w ten sposób, w jakich warunkach żyją bohaterowie, i to nie są najlepsze warunki. Ale też chodzi mi o portret rodziny jako wspólnoty, w której każdy może liczyć na każdego. Bo akurat w tej książce mama i brat Aarona odgrywają naprawdę istotną rolę w życiu bohatera, dają mu wsparcie, ale o tym musicie przekonać się sami. 

Jeżeli chodzi o bohaterów, to ciężko było mi się przywiązać do kogokolwiek. Wielce irytował mnie Thomas. Do tego stopnia, że chciałam wejść do książki, potrząsnąć nim i powiedzieć, żeby przestał się tak zachowywać. Podkreślić należy, że autor wykreował postaci z krwi i kości, które mają zarówno zaletyy, jak i wady, czego często brakuje bohaterom. Zaimponowała mi najbardziej godna do poświęceń Genevieve. Darzę ją ogromnym szacunkiem przez to, co zrobiła dla Aarona, ale jest mi też jej żal przez to, na co się naraziła tym samym. A postać głównego bohatera była i nadal jest dla mnie zagadką, do której mam dziwny stosunek.

Książka zostawiła mnie z pewnymi refleksjami, ale mimo wszystko nie dała mi tego, czego oczekiwałam. Wzruszyłam się dopiero w momencie, kiedy mama Aarona się rozpłakała, a to i tak tylko dlatego, że kiedy słyszę albo czytam, że ktoś płacze, to mi też lecą łzy. A refleksje wcale nie dotyczyły głównego wątku, a właśnie roli wspomnień... Jednakże, Raczej szczęśliwy niż nie była pierwszą książką, którą przeczytałam po ponad miesięcznej przerwie i czytanie jej sprawiło mi przyjemność, za którą bardzo tęskniłam. 

Nie wiem nadal, co mam myśleć o tej pozycji, ale na pewno nie uważam jej za złą książkę. Może nie rozumiałam jej do końca? Może wyłapałam nie ten przekaz, który autor miał na myśli? Wspominam ją dobrze, ale z serca polecać jej Wam nie będę. Myślę, że sami musi przekonać się, czy More happy than not jest dla Was. 

Ocena: ★★★★★✩✩✩ 
ZA MOŻLIWOŚĆ ZAPOZNANIA SIĘ Z TĄ KSIĄŻKĄ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA. 
_____________________________________
Po dłuuugiej przerwie - wracam!!! Mam nadzieję, że stęskniliście się trochę za mną. W najbliższych tygodniach na pewno pojawi się sporo recenzji, ale postaram się opublikować tutaj także swój TBR na najdłuższe wakacje w życiu.
Trzymajcie się ciepło!
Ana

2 komentarze:

  1. Jestem ciekawa tej książki, intryguje mnie. Cieszę się z twojego powrotu, życzę ci udanych wakacji!
    https://juliawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę ciepło się robi na sercu, kiedy widzę tak miłe słowa. Dziękuję <3

      Usuń

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia