środa, 26 września 2018

Rozgrywka - J. Sterling


Kiedy Cassie wreszcie poznaje Jacka - gwiazdę drużyny baseballowej w college'u, za radą najlepszej przyjaciółki decyduje trzymać się od niego z daleka. Arogancki, pewny siebie, uwodziciel słynący z niezliczonej liczby dziewczyn, które mu się oddały, to nie jest typ faceta, jaki odpowiada dziewczynie. Coś jednak sprawia, że tych dwoje zaczyna do siebie ciągnąć. Jak rozwinie się ich znajomość? Co sprawiło, że poczuli to przyciąganie?

Potrzebowałam lekkiej młodzieżówki, niewymagającej, którą będę mogła spokojnie podczytywać w pracy. Z takimi oczekiwaniami sięgnęłam po Rozgrywkę. I choć naprawdę bardzo starałam się czerpać przyjemność z czytania jej, była to dla mnie momentami prawdziwa udręka. 
Zwróciłeś kiedyś uwagę na to, jak piękne bywają słowa? (...) Jak łatwo jest mówić coś, co się wie, że ktoś chce usłyszeć? Jak kilkoma marnymi zdaniami można wpłynąć na czyjeś całe życie? (...) Ale kiedy w ślad za nimi nie idą czyny, słowa są zupełnie bezużyteczne. To tylko dźwięki i sylaby. Nieznaczące zupełnie nic. 
Styl, którym posługuje się autorka, jest bardzo zbliżony do stylu opowiadań z Wattpada. Czyta się to owszem całkiem lekko, ale nie jest to nic wybitnego. Akcja na samym początku dzieje się za szybko, a później niepokojąco zwalnia, co sprawia, że lektura staje się lekko nudna. Ale spokojnie, bo autorka wie, co robić. Trzeba wprowadzić niezwykle sztuczny zwrot akcji. Ale jeden przecież nie wystarczy! Wprowadźmy jeden po drugim. Historia staje się w pewnym momencie totalnie nierealistyczna i zwyczajnie ciężko się ją czyta. 

Naszą lekturę utrudniają też żenujące zwroty, które spotykamy na każdej stronie książki. "Kicia" i "skarb" to dwa, które pojawiają się najczęściej. Oba nadają bohaterom płytkości i przedstawiają w niekorzystny sposób, zwłaszcza Jacka. Chłopak przedstawiony jest jako osoba, która nie do końca panuje nad tym, co robi. Jest strasznie porywczy, czasami aż w karykaturalny sposób i w drobnych sprawach. Oboje sprawiają wrażenie płytkiej pary, stworzonej z pustej dziewczyny i mięśniaka. Najgorsze jest to, że bohaterowie usprawiedliwiają swoje aktualne zachowanie "traumami" z dzieciństwa. Taki zabieg ze strony autorki nie nadaje, moim zdaniem, książce wartości, a robi z niej powieść prześmiewczą i zwyczajnie przekoloryzowaną. 
Związek na odległość oznacza niezliczone godziny rozmów przez telefon. Prawdziwych rozmów. Bo to jedyne, co się ma, jeśli nie może się wsiąść w samochód i pojechać do domu drugiej osoby. Można się dzięki temu naprawdę dobrze poznać. Więź, jaka się wtedy tworzy, bywa nierozerwalna. 
Podsumowując, choćbym chciała znaleźć w tej książce, jakieś mocne strony, nie potrafię. Skończyłam ją tylko po to, żeby dowiedzieć się, jak autorka potraktuje bohaterów dalej, a po lekturze poczułam ulgę, że to już za mną. Czytało się ją naprawdę szybko, muszę przyznać, więc chociaż nie miałam poczucia straconej dużej ilości czasu. Ale podczas 90% dialogów miałam ochotę zwymiotować, bo były obrzydliwie żenujące. Ta książka to naprawdę pozycja, której nie mogę polecić. Określając ją dwoma słowami: totalna żenada. 

Ocena: ✩✩✩✩✩✩

Za egzemplarz Rozgrywki dziękuję czytampierwszy.pl (www.czytampierwszy.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia