#37 Obsydian Jennifer L. Armentrout

Udostępnij ten post

Tytuł: Obsydian
Autor: Jennifer L. Armentrout
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Seria: Lux (tom 1.)
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 447



Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu. (...) Ci, którzy chwalą się swoim pięknem, co z tego mają? Ich piękno jest ulotne. To tylko skorupa, skrywająca ciemność i pustkę.







Katy przeprowadza się wraz z mamą do Zachodniej Wirginii. Ma to być nowy start. Zresztą nie tylko start. Dziewczyna musi przyzwyczaić się do obcego akcentu, nowej szkoły, a także wszechogarniającej nudy. Przynajmniej tak jest dopóki jej mama nie prosi, żeby zrobiła zakupy w sklepie, do którego Katy nie zna drogi. Mimo swoich wcześniej planów, że nie będzie zapoznawać się z sąsiadami, rusza do drzwi w domu naprzeciwko. Otwiera jej półnagi, wysoki, niesamowicie przystojny, zielonooki chłopak. Po krótkiej wymianie zdać okazuje się, że sąsiad jest arogancki, bezczelny, a główna bohaterka określa go mianem zwykłego dupka. Dobra - niezwykłego. Jednak, kiedy ta wpada w kłopoty, to własnie Daemon ratuje ją. Mimo że oboje siebie nie znoszą i często nie mogą się dogadać, tworzy się między nimi pewna relacja. Co z tego wyniknie? I kim tak naprawdę jest ten tajemniczy zielonooki chłopak? 

Przed przeczytaniem Obsydianu miałam ogromne oczekiwania. Słyszałam, że książka ta jest genialna, a na okładce z tyłu podano, że otrzymała prawie 30 tysięcy pięciogwiazdkowych recenzji na goodreads. Kiedy zobaczyłam ją na półce w bibliotece, nie mogłam uwierzyć, że tam stoi i bez wahania sięgnęłam po nią. Przeczytałam i sama już nie wiem, co sądzić. 

Obsydian to dość intrygująca powieść. Pomysł na jej fabułę nie jest oklepany, ale wybitnie oryginalny też nie jest. A styl autorki pozostawia wiele do życzenia. Jennifer Armentrout pisze na poziomie autorów blogów z opowiadaniami i muszę przyznać, że niektóre publikacje w internecie są momentami lepsze od jej pisaniny. Mimo to czytelnik jest tak zainteresowany losami bohaterów, że przymyka oko i brnie dalej w wykreowany świat.

Jeżeli chodzi o bohaterów to na kartach powieści możemy znaleźć niesamowite postaci, a także takie, które po prostu nas irytują. Katy to infantylna, denerwująca, naiwna i czasami zwyczajnie głupia dziewczyna. Nie wiem, czy tylko mnie ona irytowała, ale zdarzało się, że miałam ochotę odłożyć książkę właśnie z jej powodu. Co innego Daemon! Och... Czy znajduje się na świecie taka dziewczyna, która nie zakochała się w Daemonie Blacku? Wbrew pozorom nie jest on tylko denerwującym dupkiem. Bardzo kocha swoją siostrę i jest gotów oddać za nią życie.

Nie należy zapominać również o przezabawnych dialogach, głównie pomiędzy Katy a Daemonem. Obie te postacie są równie sarkastyczne, a ich wymiany zdań doprowadzają czytelnika do śmiechu.

- Oberwałeś pudełkiem po lodach? 
- Tak. 
- Cholera. Szkoda, że mnie to ominęło. 
- Jestem pewien, że Dee z przyjemnością to dla ciebie powtórzy.

Sama nie wiem, na ile ocenić Obsydiana. Styl autorki był kiepski, a główna bohaterka niezwykle infantylna i głupiutka. Ale jednocześnie jest Daemon i genialne sarkastyczne teksty.  Podobało mi się także nawiązanie do tego, że Katy prowadzi bloga książkowego. W jakiejś tam malutkiej części mogłam się z nią w ten sposób utożsamić. Na pewno, jeśli u nas byłoby goodreads, ja nie należałabym to osób, które dały tej książce 5 gwiazdek. Obsydian jest lekką lekturą na wieczory, kiedy chcemy się trochę odmóżdżyć.

Ocena: 7/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 3,3 cm



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)