Co się dzieje, kiedy narratorem staje się śmierć? | Złodziejka książek - Marcus Zusak [48]

Udostępnij ten post

Tytuł: Złodziejka książek
Autor: Marcus Zusak
Tłumaczenie: Hanna Baltyn
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 496

Mówię wam, ten świat to fabryka. Napędza ją słońce, ale rządzą ludzie. A ja trwam. Zabieram ich dusze.

Gdzieś czytałam, że najlepsze recenzje to te, które są pisane zaraz po przeczytaniu książki, kiedy emocje jeszcze nie opadły, no więc siadam i piszę.



Druga próba. Drugie podejście. Zachwyt dopiero za drugim razem. Po Złodziejkę książek sięgnałam kilka lat temu, chyba w 1 gimnazjum. Oddałam do biblioteki, przeczytawszy 29 stron, nie zainteresowana losem Liesel Meminger. Było to jeszcze przed zeekranizowaniem jej i nowym wydaniem, zanim zrobił się wokół niej należyty szum. Myślę, że ten czas, który minął był mi potrzebny, abym była gotowa na tę powieść. I oto po przerobieniu II wojnej światowej, a raczej w trakcie jej przerabiania, znowu sięgnęłam po Złodziejkę i tym razem pokochałam ją od pierwszych słów. 

Liesel Meminger to złodziejka. Swoją pierwszą książkę ukradła po pogrzebie braciszka. Był to "Podręcznik grzebarza", ale to właśnie głównie dzięki niemu nauczyła się pisac i czytać, odkryła wartość słów. W swoim życiu dopuściła się jeszcze kilku kradzieży. Na swojej drodze spotkała kilkoro wspaniałych ludzi, dzięki którym życie w niebezpieczej codzienności, stało się bardziej znośne. 

Nie należy wiedzieć dużo o tej powieści, kiedy się po nią sięga. Najlepiej wiedzieć jak najmniej i odkrywać kolejne fakty wraz z jej biegiem. Ja właśnie tak zaczęłam. Pamiętałam tylko, że narratorem była Śmierć, a główną bohaterką dziewczynka, której umiera braciszek. 

Wspomniałam już o narracji, więc może zacznijmy od tego właśnie. Jest dość nietypowa, ponieważ w niewielu książkach, a myślę, że w żadnej jeszcze, autor nie przedstawił narratora jako Śmierć. Bardzo oryginalne posunięcie. Trzeba też dodać, że narracja jest prowadzona tak, że czytelnik naprawdę ma wrażenie, że mówi do niego właśnie Ona albo On, jak to w przypadku Zusaka. 

Jak już jesteśmy przy Śmierci to nie należy zapominać, że niejednokrotnie serwuje czytelnikowi spoilery. Myślę, że to czysta intryga, aby czytający nie mógł się oderwać od lektury i podążał za akcją, aby odkryć zaspoilerowany moment. No i trzeba przyznać, że udała Ci się Marcusie!  

Główna bohaterka to mała dziewczynka, a mimo to lektura zdecydowanie dla młodszych nie jest odpowiednia. Uważam też, że kiedy sięgamy po tę pozycję, powiniśmy mieć odpowiedni staż historyczny, aby zrozumieć główne aspekty w powieści. 

Styl autora jest tak leciutki, że płyniemy po tych kilkuset stronach. Marcus Zusak obdarzył Śmierć mrocznym humorem, co bardzo mi się spodobało. Wielokrotnie uśmiechamy się przy tej książce, ale na zakończenie należy się ubezpieczyć w paczkę (albo dwie) chusteczek. 

Marcus Zusak funduje czytelnikowi ogromnego kaca książkowego po przeczytaniu tej powieści. Na jej kartach serwuje, jak w najdroższej restauracji, same specjały. W przejmujący sposób opisuje życie zwykłych ludzi w czasie II wojny na terenie III Rzeszy. Stereotypowe myślenie co niektórych, że wszyscy Niemcy byli źli i mordowali, zostało zatarte. Marcus Zusak przedstawił nam bolesną rzeczystość w tamtych czasach i chociaż sam nie żył w nich, idealnie to oddał. Ból matek, żon i córek, kiedy mężczyżni i chłopcy szli na front. Przemarsze Żydów do obozów koncentracyjnych ulicami miast. Głód i bieda. Konflikt idei w rodzinie między indoktrynowanymi dziećmi a rodzicami. Szczera przyjaźń żołnierzy na froncie. Cierpienie po stracie syna, brata, przyjaciela. Dziecięca przyjaźń po grób. Strach ludzi w schronach podczas nalotów. To wszystko można znaleźć właśnie na kartach Złodziejki

Jeżeli jeszcze jej nie czytaliście, to koniecznie zróbcie to jak najszybciej. Ta poruszająca historia to najlepsza książka z przeczytanych przeze mnie w tym roku. Marcus Zusak stał się w moich oczach geniuszem i arcymistrzem w swoim fachu. Jak wielki trzeba mieć dar, żeby wywoływać w ludzkich głowach zamęt, dopracować do łez i wtrząsać nimi(ludźmi, nie łzami). To niby tylko słowa, które nienawidziła i kochała Złodziejka książek, ale jak wielką mają moc! 

Ocena: 10/10 ♥

6 komentarzy :

  1. Już niedługo przeczytam, ponieważ przyjaciółka ją ma i z chęcią mi pożyczy <3
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najszybciej się za nią zabieraj! Naprawdę warto!
      Ściskam,
      Ana

      Usuń
  2. Jeju, twój post jest niesamowity ! Wyglada na to, że pisanie recenzji przychodzi Ci prosto i lekko. Co do twojej opini na temat zlodziejki, zgadzam sie z Tobą jak najbardziej ! Na pewno bede wpadac tutaj nie raz. Pisz dalej, bo swietnie ci to wychodzi 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa! Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek je przeczytam/usłyszę :o
      Ściskam,
      Ana

      Usuń
  3. Jedna z niewielu książek przy których się popłakałam. :) Cudowna historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest coś genialnego! A na zakończeniu nie da się nie płakać.
      Pozdrawiam,
      Ana

      Usuń

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)