Ludzie mają wiele warstw tajemnic | Rupieciarnia na końcu świata - Agata Mańczyk [78]

Udostępnij ten post


Tak jesteśmy skonstruowani. Potrzebujemy siebie nawzajem, potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa, aby w chwili zagrożenia móc liczyć na czyjeś wsparcie. 

Po rozwodzie rodziców szesnastoletnia Maryla przenosi się do rodzinnego miasta matki - Tomaszowa, setki kilometrów od ukochanej Warszawy, gdzie zostawiła swoich przyjaciół. Kiedy dociera na miejsce nie jest mile zaskoczona. Okazuje się, że babcia i prababcia nie są sympatycznymi staruszkami, jak wyobrażała je sobie Maryla i o jakich marzyła, a także, że wszyscy w Tomaszowie wiedzą, kim jest, choć ona nie ma pojęcia, z kim rozmawia. Dziewczyna po krótkim pobycie orientuje się, że jest to związane z rodzinną tajemnicą, którą po wielu latach próbuje odkryć na nowo. 

Pierwszy raz Rupieciarnię czytałam jakieś 3 lata temu, kiedy nie istniał jeszcze blog, kiedy nie myślałam nad jego założeniem i byłam mniej doświadczonym czytelnikiem niż teraz. I dlatego moja ocena wtedy była wyższa i nie zauważałam pewnych rzeczy. Nie zmieniło się jednak znowu tak wiele. 

Sama książka zaczyna się naprawdę fajnie i jest to jeden z moich ulubionych początków książek i jednocześnie jeden z ulubionych cytatów. Znajdziecie go pod tym akapitem ;) Rozdziały są czasami trochę przydługie, ale styl jest dość przyjemny i czyta się w miarę szybko. Jednak najlepsze jest jednak ostatnie 200-100 stron, kiedy akcja nabiera tempa i cała tajemnica zaczyna wychodzić na wierzch. 

Czasami człowiekowi urośnie w gardle taka gula, że ani jej wypluć, ani przełknąć. Z tej sytuacji są tylko dwa wyjścia. Udusić się, zabierając swoje kłopoty do przytulnego, cichego grobu, albo wszystko opisać. 

Cała powieść jest dość obszerna (ma 540 stron), ale nie uważam, żeby wszystkie wątki w tej książce dało się rozwinąć, przeprowadzić i zakończyć, wyjaśniając wszystko, w mniejszej ilości stron. 

Jeżeli chodzi o samą bohaterkę, to tak, jak naprawdę lubiłam ją w 2013 roku, tak teraz muszę przyznać, że momentami naprawdę mnie irytowała i wydawała się albo zbyt doświadczona jak na swój wiek, albo zbyt dziecinna. Podziwiam jednak jej odwagę i upartość w dążeniu do celu, który sobie postawiła. A jeśli chodzi o innych bohaterów, to Kaję i Adama naprawdę bardzo polubiłam, podobnie jak Bruna. Oprócz przyjaciół i znajomych Maryli, mamy też do czynienia z dość licznymi bohaterami drugoplanowymi w postaci dorosłych. Marcelina i pani Truda są moimi ulubienicami w tym gronie. 

No i na koniec! Zabawne było to, że sama autorka, pisząc Rupieciarnię, zapomniała chyba, że bohaterowie mają po 16 lat i teraz czytamy, że szesnastolatek jeździł samochodem. Mimo tego wszystkiego książka wiele zyskuje. Motyw rodzinnej tajemnicy jest naprawdę naprawdę dobry i składam wyrazy uznania za wymyślenie czegoś takiego. To właśnie ten element jest najciekawszy i najlepszy w całej książce i chyba głównie dla niego poleciłabym ją. Reszta wątków i motywów też jest całkiem dobra, ale ten jeden wygrywa. 

Ocena: 8/10

1 komentarz :

Znajdziesz chwilę, żeby po przeczytaniu posta napisać kilka słów? Będę bardzo wdzięczna! :)